Doświadczenie śmierci to doświadczenie wolności.
Montaigne

OPRZYTOMNIENIE
Z perspektywy czasu (czas = umysł) nietrwałość jest fundamentalnym i bazowym programem tej uwarunkowanej Matrycy Snu w jakiej wszyscy rodzimy się i umieramy – wciąż i wciąż. Dla mnie wartość autentycznych nauk duchowych polega na ukazaniu nam jaka jest prawda poza tym co nasze ego lubi lub nie lubi. Dharma jest prawdą o rzeczywistości i o naszym własnym stanie. Inna sprawa czy w ogóle jest w nas potrzeba, aby ją po pierwsze znaleźć, po drugie studiować i po trzecie urzeczywistnić w swoim własnym życiu. To nie jest prosta i zwięzła instrukcja obsługi maszyny, za którą ma nas współczesny naukowo – materialistyczny pogląd, który zdominował nasze postrzeganie i logiczno – pragmatyczne „nowoczesne” podejście do życia. Nasza gwałtowna mutacja jako post – człowiek, polega na tym, że radykalnie próbujemy odciąć ciągłość naszego ludzkiego doświadczenia. Stać się „Nowo – tworem” kimś nowym i innym, kimś kogo jeszcze tu nie było. To jest założycielski mit „Rewolucji Przemysłowej 2.0” czyli stworzenia utopijnego cyber – smart społeczeństwa pod nadzorem sztucznej inteligencji.
Jest taki serial „Człowiek z Wysokiego Zamku” (tyt. oryg. The Man in the High Castle), całkiem zresztą dobry na podstawie powieści Philipa K. Dicka z 1962 roku za którą dostał nagrodę Hugo, który opowiada o alternatywnej wersji historii w której to Niemcy i Japonia wygrały wojnę a ich totalitarne rządy stały się globalne i oparte na dominacji i przemocy. Jest w tej historii moment w którym faszyści rządzący częścią Ameryki Północnej wymyślają propagandowy projekt o nazwie „Rok 0” czyli chcą zniszczyć całą historię i kulturę amerykańską i zastąpić ją „nową wizją” skierowaną do młodego pokolenia i w ten sposób zniszczyć „starą tożsamość” narodu niczym proklamowanie „manifestu futurystycznego” dla Nowej Globalnej Rzeszy i dla jej „nadludzi”. To jest na tej planecie grane bez końca i ofiarami tego były niezliczone kultury i nasze duchowe dziedzictwo, o którym w tej chwili nawet nie mamy pojęcia, ponieważ zostało usunięte z Kolektywnego Pola Świadomości. To wymazywanie, usuwanie i korygowanie jest cechą charakterystyczną epoki Kali Yugi w której konsekwentnie i z premedytacją niszczona jest Żywa Duchowa Wiedza i tych którzy ją niosą poprzez „propagandę nowoczesności” i „wyzwolenia”, ośmieszanie i ukazywanie jej patologicznych przejawów, bowiem koniec końców chodzi o globalną społeczną, duchową i kulturową bylejakość, która w epoce bogini Kali staje się standardem dla społeczeństwa Globalnego Szpitala Psychiatrycznego w którym żyjemy podzieleni według cywilizacyjnych jednostek chorobowych. I teraz tworzymy „globalny rok 0” – czwartą czy piątą rewolucję przemysłową – huxleyowski „Nowy Wspaniały Świat”.

Stworzyliśmy maszyny by stać się maszyną. Stworzyliśmy „ja” ze zdolności przyswajania danych z uniwersum naszych zmysłów i teraz zrobimy wszystko, aby ten sztucznie uformowany konstrukt przetrwał, a gwarantem naszego sukcesu ma być technologia. Jednak w istocie Tech zapędza nas jeszcze dalej do „króliczej nory”, ponieważ radykalnie wszystko komplikuje, a jej obsługa staje się możliwa jedynie przez twórców – zarządców, a my sami w coraz większym stopniu pozbawieni jesteśmy „kodów dostępu”, które dają nam możliwość wpływu na to co na nas wpływa, kontrolowania tego co nas kontroluje. To jest esencja Samsary. I to jest żelazny uścisk pazurów Kali, która zaczyna posiadać nasze ciała (pandemia była tego doskonałym przykładem) i teraz poprzez wirtualne technologie cyfrowe i sieci społecznościowe chce wejść do naszych umysłów i układu nerwowego. Ostatecznie robotyzacja i automatyzacja uczyni człowieka zasobem naturalnych danych do wydobycia i eksploatacji przez AI. O tym jest „Matrix”. Coraz więcej ludzi w tym mutującym wymiarze ma jak to się popularnie mówi; „wyjebane”, żyje z dnia na dzień i szuka jedynie rozrywki i chwilowego dobrego samopoczucia poprzez cyfrowe zamulenie, dragi, seks, alko i ekstremalne przeżycia. Jednak wielu z nich fascynuje przemoc i wszelkiej maści dewiacje co ma swoje odzwierciedlenie w „kulturze” popularnej, a to oznacza, że proces degeneracji postępuje bardzo szybko i będzie operować w coraz bardziej mrocznych rejestrach. To budzi naszą wypartą i uśpioną demoniczną naturę, która jest w nas i była zawsze jak światło i jego cień.
Co prawda mówi się o tobie, że żyjesz; ale ty jesteś umarły.
List do Kościoła w Sardes: 3,1
Ten Cień domaga się naszej uwagi i świadomości. Cieniem życia jest śmierć. Kiedy kultura ulega pokusie wyparcia tematu śmierci, umierania, starości i rozpadu to coś rośnie i pęcznieje w mroku nieświadomości i pewnego dnia nie możemy już tego wyprzeć i od tego uciec, ponieważ jest obecne wszędzie. I to się dzieje teraz i jednocześnie nasila. To jest proces Oprzytomnienia i jest on jednocześniem warunkiem dalszej ewolucji. Trzeba poznać dogłębnie obie strony tej odwiecznej „monety dualizmu” – doświadczyć każdej ze stron. Po wzroście przychodzi upadek, rozpad i powracanie do esencji / źródła. Jednak trzeba tą esencję jeszcze odnaleźć, trzeba mieć dokąd wrócić i tutaj w tym momencie następuje Przebudzenie tych, którzy zignorowali swojego Ducha. Kiedy brak ci tego wymiaru w takim narastającym uwarunkowaniu stajesz się zwierzęciem w klatce, maszyną w maszynie. Stajesz się Pokarmem dla Szarańczy (ciekawy wątek książki fikcyjnego pisarza Abendsena „Utyje szarańcza” w opowieści Philipa K. Dicka).
To Przebudzenie jest Esencją Bólu:
W naturalnym odruchu zanurzamy się w rozrywce. Cały przemysł zabawy i przeżywactwa służy wypełnieniu pustki, w którą się zapadamy pozostawieni sami wobec siebie – „nierozerwani” – bez zewnętrznych przymusów i sensów stanowiących pochodną dotychczasowych konieczności życiowych. Bo w tej ciszy i pustce tym wyraźniej słychać głos starego „ja” narracyjnego: tym byłem, tym jestem, tym będę, taka jest moja opowieść, do tego dążę, to mi się udało, a to nie, po to żyję. I ten głos staje się nie do zniesienia, kiedy nie ma już do wypowiedzenia takiej „opowieści na życie” danej przez zawód, religię, porządek społeczny.
Więc najpierw zagłuszasz to „ja”. Aż w końcu ono wysycha, klęśnie, zanika. I to wycofywanie się z klasycznej samo-świadomości w przeżywactwo i reaktywność obserwujemy na co dzień. Od kultu zajętości („nie mam czasu na nic”), do snobizmów na mindfullness i ucieczek w pustelnie: taki kontrtrend najwyraźniej wskazuje na przemożność trendu dominującego; są to oznaki desperacji.
Sam fenomen filozofowie i pisarze analizowali od wieków, pozostawał on jednak ograniczony do najwyższych warstw społecznych, głównie arystokracji: tych, którzy już wtedy nie musieli pracować. XX wiek przyniósł zaś przemysłową produkcję rozrywki dla mas, a komputeryzacja i big data podporządkowały ją metodzie naukowej. Aż do takiego rozrywki udoskonalenia i zindywidualizowania, że każdy może się dziś rozrywać od rana do wieczora, i to tak skutecznie, że jego własne „ja” narracyjne nie jest już zupełnie potrzebne; życie żyje się poza nami.
Jacek Dukaj
Zrozumienie Prawdy Nietrwałości jest szczepionką przeciw wirusowi bylejakości, ponieważ Oprzytomnia nas i wyrywa z cyfrowego transu ku analogowej rzeczywistości, a wówczas dociera do nas, że żyliśmy pod działaniem Zaklęć Czarnych Magów, pod urokiem Nieświadomości zapadając się w pozorny komfort i wygodę, które są jak środek nasenny. To właśnie z tego snu rodzi się gęstniejący mrok, ponieważ to Ignorancja jest matką cierpienia. Wówczas w sposób naturalny rodzi się w nas Dyscyplina Bycia Przytomnym i to jest fundamentalna praktyka duchowa, lepsza niż jakakolwiek „modlitwa do sił nadprzyrodzonych”, psychodeliczny trans czy „ekstatyczny odjazd”, które serwuje nam „nowoczesna duchowość wyparcia i ucieczki”. I to jest Moc, której Maszyna Ignorancji boi się najbardziej, ponieważ jej towarem jest produkowanie nieprzytomności i rozproszenia 24 / 7 / 365. Kiedy jesteśmy Przytomni Duch budzi się w Maszynie a jego mantrą jest „Memento mori”, ponieważ tam istnieje potencjał Przejścia, kiedy Warunek traci nad nami Kontrolę. To jest Stan pozna Snami – ukazanie Natury.
Mistrza poznasz po tym, że idzie tam skąd wszyscy uciekają.