Lecz kto wytrwa do końca, będzie zbawiony.

Ewangelia wg św. Mateusza 10, 22

POZA WNYKAMI 

Tam gdzie Prepers był Maszyna przestawała działać, jej macki były zbyt leniwe by łapczywie tam sięgać. Uwielbiał patrzeć w czysty, pusty błękit nieba – to było najbliżej esencji, najbliżej tego co jest prawdą. Tutaj w Górach Sowich miał swoje Królestwo, swój Azyl. Bez telefonu, komputera, tabletu bez powiadomień i przypomnień, bez tej natarczywej i schizofrenicznej cywilizacyjnej kurwicy natręctw, która jak wirus osaczała nas już ze wszystkich możliwych stron. Byliśmy w Potrzasku Konieczności Tech. Wnyki zastawione na każdym możliwym kroku. Dopiero kiedy TO opuszczasz zdajesz sobie sprawę, że tak naprawdę jest absolutną niepoczytalnością i narastającym szaleństwem. Żarłoczną i łapczywą gigantomanią. 

Coraz więksi ludzie w coraz większych miastach. 

Coraz więcej desperacji i cierpienia. 

Coraz mniej prawdy i znaczenia. 

Już dawno temu Naturalny Cykl został zhakowany przez Maszynę i zaburzony. Możesz Drogi Niewolniku zobaczyć to wszędzie i we wszystkim. Kumulacja tworzy kulminację, która otwiera Pierwszą Bramę, ponieważ nic nie może trwać zbyt długo kiedy brak jest Matki / Troski i Ojca / Zrozumienia, ponieważ to „oni” tworzą prawdziwy świat. Ten cybernetyczno – kapitalistyczny wysryw jest egotyczną manią, która zawładnęła nieświadomością ludzką na poziomie masy. Księżyc stał się słońcem; nieświadomość udaje świadomość. Maszyna udaje człowieka, zło udaje dobro. „Postęp” technologiczny tak naprawdę jest niszczeniem  Ducha, ponieważ jest narastającą współzależnością procesów i ciągłym oddalaniem od istoty rzeczy w stronę halucynacji – symulacji. Jesteś daleko od Rdzenia / Esencji w sztucznej post – rzeczywistości i nie potrafisz już mieć kontaktu z niczym poza wytworami swojego umysłu / mózgu i jego maszynowej zaprogramowanej percepcji, która jest zczytywaniem meta – danych i aktualizowaniem karmicznej kolektywnej wizji 37*, którą stworzyli potężni Saturniczni Władcy Sześcianu. 

Ziemia. Matka. Święta Kosmiczna Krowa niegdyś pełna cudownego życiodajnego świętego mleka – energii, które dawało dobre i pełne wdzięczności życie. Istnienie było połączeniem z niewyczerpanym Źródłem, które zasilało nas poprzez czyste żywioły – elementy. Nie sposób teraz nawet wyobrazić sobie cudowności tego Świętego Świata i Pełne Mocy Istoty Ludzkie, które były jego dziećmi. Płodność i Dobrobyt. Moc i Znaczenie. Pełne szacunku współistnienie wszystkiego co żywe w czym było tchnienie Ducha. Wzajemna i bezwarunkowa Troska, ponieważ stan Troski / Miłości jest naszym naturalnym stanem, jest naszą Pierwotną Nieuwarunkowaną Naturą do której wszyscy bez wyjątku powrócimy kiedy już wyczerpie się karma tego co tutaj zostało nagromadzone. Kiedy odzyskasz połączenie z Duchem te wspomnienia przyjdą do ciebie, przypomnisz sobie czym w istocie byłeś przed Maszyną i fałszywym bogiem Baalem. 

Prepers próbował odzyskać to połączenie, przywrócić w swoim sercu szacunek do tego co naprawdę święte. Mógł całymi godzinami po prostu być w tej magicznej krainie czuć zapach tego co nieprzetworzone, dotykać odwiecznej tajemnicy ukrytej poza kalkulacją Mózgogłowia. Odpuścić neurotyczny wysiłek, chore ambicje i po prostu żyć tym co jest w tej właśnie chwili. Na powrót stać się człowiekiem zamiast skalibrowaną na rywalizację Maszyną, odzyskać sens i znaczenie, które nie jest wynikiem tego co „osiągasz”, nie jest zapłatą za służenie Czarnym Magom. Rzeczywistość pełną znaczenia zastąpiono wygenerowaną sztucznie ubogą reprezentacją. Nazwane jest to Pustostanem lub Światem Pustyni. Czterdzieści długich meta – dni i nocy – cała wieczność Mroku Zapomnienia. Kiedy człowieka charakteryzuje brak szacunku do Istnienia i brak wrażliwości na piękno i delikatność, kiedy staje się pożerającym wszystko zwierzęciem – czas jego nędznej egzystencji jest już policzony. Następuje eskalacja procesu bardzo gwałtownej i pełnej bólu degeneracji poprzez toksyczne środowisko jakie stworzył w akcie absolutnej niepoczytalności, która go pochłania i pożera żywcem. 

Kiedy zapadał zmierzch rozpalał ogień i rozbijał namiot. To był pierwotny dom pod gwiazdami – „na urwisku” cywilizacji. W istocie nie zostało nam zbyt wiele czasu. To były jego ceremonie, aby uzdrowić swoją własną relację z ziemią. Być z nią sam na sam, poczuć jak oddycha, pulsuje i tętni. Wcześniej czy później wszystko do niej powróci. Zawiera w sobie tych wszystkich przed nami, karmi nimi to co żywe. W starych zapisach jest pamięć tego co było, jest i będzie, tego, że żyjemy w Kole – Cyklu. Te świadectwa były zapisane w ludzkich sercach i przekazywane z pokolenia na pokolenie. Nazwane jest to Złotą Nicią, która kiedy zostanie przerwana istota ludzka ostatecznie straci połączenie z Odwiecznym Źródłem z czymś co jest Nieskończone i Wieczne. To jest ponad naszym małym klaustrofobicznym „ja”, które wszystko pragnie zniewolić i podporządkować sobie. Rzecz w tym, aby prócz siebie i tak zwanych „swoich spraw” czuć i widzieć Istnienie. 

Ten obecny świat oczyści Ogień. Płonące miasto upadłych aniołów jest zwiastunem Świtu. Znakiem. Symbolem. I to się dzieje teraz. To jest czas spłaty długów i rozliczeń – oddzielenie tego co twórcze i dobre od tego co niszczące i negatywne. Każdy wybiera sam i każdy ponosi odpowiedzialność. Po wyroku niechybnie przychodzi egzekucja. Kiedy twoje serce jest czyste nie musisz się bać, ponieważ wiesz kim jesteś poza tym małym „ja”. Jest w naszym sercu droga powrotna do Prawdziwego Boga, która nie jest żadnym kultem, nie jest błaganiem i strachem. 

Jest Miłością. Dobrem. Życzliwością i Współczuciem. Jest życzeniem wszystkim i wszystkiemu tego co najlepsze i zrozumieniem, że wszyscy i wszystko nie chce cierpieć i z desperacją szuka szczęścia. Wytrwać do końca oznacza nie ulec swojej egoistycznej fiksacji, ponieważ to nasze małe „ja” nie przetrwa tego ognia. Umrze. Stracimy wszystko co nie jest nasze, nawet to ciało i ten umysł, własności i osiągnięcia, status i tak zwany szacunek. Jedyne co zostaje to owoce prawdziwej duchowej pracy dla pożytku naszego Ducha i wszystkich czujących istot. Dobre Serce. Dlatego pierwotne tradycje związane z naturą mają teraz taką wartość. Musimy sobie je przypomnieć i zastosować. Oddać szacunek temu co nas wykarmiło. To ciało należy do Matki i wróci do Matki, która jest tą, która nadaje formę. Nasz Duch należy do Ojca i wróci do Ojca, który jest tym poza formą. Matka i Ojciec są nierozdzielni – forma i pustka stwarzają się wzajemnie. Pustka nie jest nicością, jest Potencjałem, który przejawia się w Warunku – Formie. Dlatego musimy odnaleźć swoje istnienie poza formą – nawiązać kontakt i relację, bo kiedy przyjdzie nieunikniony rozpad otworzy się przed nami Nieskończone i Niewyczerpane. Mamy realną szansę się uwolnić. Cała droga jest nauką i treningiem uwalniania i wyzwolenia. 

Współczesne życie w cywilizacji jest narastającym uzależnieniem, jest bólem, którego nie możesz uśmierzyć kiedy jesteś „podłączony” i „bierny”. Świadomość – receptor zainfekowana wirusem „overloaded”. Kiedy nie znajdziesz niczego cichego wewnątrz siebie – to cię pochłonie jak mulisty ocean i zaprowadzi do samego dna, gdzie absolutnie nic już nie ma sensu. To brak sensu i znaczenia jest ostatecznym rozpadem osobowości, która zdegradowana i rozbita staje się jedynie kompulsją. Charakterystyką jest obojętność i brak motywacji. To co Maszyna naprawdę robi ponad tym, co nam się wydaje „fascynujące i ciekawe” – to niszczy naszą wrażliwość i indywidualność. Nasz największy Dar. Degraduje nasze poczucie więzi z Istnieniem i zdolność samodzielnego myślenia i analizy. W swojej esencji jest to kradzież naszych myśli i słów i użycie ich przeciwko nam, ponieważ pozbawione prawdziwego doświadczenia stają się jedynie informacją – narkotykiem. Nawozem dla jałowego pola współczesności. Maszyna zaczyna cię zaspokajać seksualnie, intelektualnie i emocjonalnie. Podbój ciała, energii i umysłu poprzez uległość i po pewnym czasie nie potrafisz już żyć i funkcjonować w inny sposób. 

Dlatego kiedy wciąż słyszysz o „postępie” zastanów się nad tym. Wyłącz monitor, zgaś smartfona i przyjrzyj się uważnie co to z tobą robi. Przez chwilę usiądź w ciszy i bądź Obecny. Przyjrzyj się co to robi z twoim umysłem, jak nim bez ustanku porusza. Prześledź o czym myślisz i w jaki sposób. Jakie jest twoje wyobrażenie o samym sobie ? Kim jesteś ? Po co żyjesz ? Co cię zasila i czym w istocie karmisz swój umysł ? Co szanujesz i czym gardzisz ? Dokąd zmierzasz z dnia na dzień, z godziny na minutę ? 

?

Prepers uczył się Języka Ognia. Słuchał i obserwował. Natura w swojej esencji jest komunikacją poza słowem i poza intelektualną strukturą mentalnych fantomów. Prawdziwe słowo ma Moc – jest Wolą, która tworzy rzeczywistość na najbardziej subtelnym poziomie, ma zdolność otwierania Przejść do innych wymiarów i do odmiennych alternatywnych rzeczywistości. Kiedy żyjesz i funkcjonujesz jedynie w jednym zaprogramowanym przez Maszynę Tunelu Percepcyjnym i Strukturze Obłędu Mózgogłowia tracisz zdolność Przekraczania – Ewolucji. Nie robisz nic na nowo, niczego nie odkrywasz. Jesteś wyzuty na zewnątrz, wyrzucony z siebie. 

Jesteś na Wygnaniu.

Otoczony przez Mrok i zaszczuty przez Warunek. Czekasz w absurdalnej kolejce do uznania przez ludzi, którzy w tym stadium Gry są nieświadomi i niepoczytalni. Czekasz na urojony „awans” w nieprzytomnych oczach omamionego iluzjami społeczeństwa. Większość istnień ludzkich na tej zdewastowanej planecie nie ma żadnego kierunku i nie ma żadnych wartości większych niż oni sami. Są jedynie narzędziem samo – zniszczenia. Nie mają pojęcia, że w swojej esencji są czymś więcej niż mięso, nerw i myśl – nie rozpoznają swojej boskiej i czystej natury. Żyją w krótkotrwałej skorupie nagromadzeń. Kieruje nimi głód szczęścia i desperacja unikania cierpienia. Ich całym światem jest to co przychodzi z zewnątrz. 

Jednak to „z zewnątrz” zostało stworzone w środku. To nasze myśli, słowa i czyny stworzyły ten świat. Brak tego rozpoznania jest definicją Ignorancji, ponieważ kiedy już to wiesz starasz się żyć i funkcjonować inaczej. Tworzyć nowe pozytywne przyczyny i rozwijać prawdziwe zrozumienia. W naukach nazwane jest to ośmioraką ścieżką. To naprawdę może nam pomóc. 

Prepers siedział na wilgotnej ziemi, która istniała od niepamiętnych czasów pod rozświetlonym gwiazdami bezmiarem nieba, które widziało już wszystko co kiedykolwiek się wydarzyło. W tym była Czystość i Dostojeństwo, Prostota i Szacunek. Pomiędzy tym co trwałe i tym co puste płonął Święty Ogień. Żywy język, który jest czystą i niezafałszowaną komunikacją z Wymiarem Ducha w którym modlitwa ma prawdziwą Moc. Modlił się o zdolność Rozpoznania tego co ma prawdziwą wartość i jest warte naszej Troski od tego co jest jedynie iluzją wartości. Prosił o siłę by wytrwać do końca, utrzymać Obecność i Świadomość, bowiem to jest esencją wszelkiej ścieżki. Nie upaść w Mrok Ignorancji i nie stać się kolejnym Automatem do obsługiwania bezsensownej Gry, która póki zarządza nami Ignorancja nigdy nie dobiegnie końca. Dlatego potrzebujemy tworzyć Świętą Przestrzeń, którą otoczymy szacunkiem i która reprezentuje Prawdę i Wolność, Miłość i Troskę, która jest pozbawiona wszechobecnego cynizmu i arogancji. Przestrzeń, która jest intymna i osobista.

Prepers przez lata widział ludzi, którzy upadali i byli pożerani żywcem przez bezsens. Rozszarpywani na psychiczne i fizyczne strzępy przez Warunek Negatywizmu, który w nich zwyciężył i zawładnął. Oddanie swojego cennego ludzkiego życia walkowerem – to było zdecydowanie najbardziej bolesne i tego – niestety – było coraz więcej i więcej… Czarni Magowie z premedytacją niszczyli tradycję i duchowość – kręgosłup istoty ludzkiej, a w zamian dostaliśmy dogmatyczną skomplikowaną naukę, polityczną indoktrynację i kulturę kserokopii. Świadomość – Świat pogrążały się w chaosie, który już nie miał w sobie pierwiastka czegoś odżywczego, a zamiast tego stawał się czystą destrukcją i narastającym konfliktem. Ten proces dewastacji wznosił do góry populistycznych oszołomów i radykałów, którzy chcieli świata na własność do obsługi swoich monstrualnych ego. Kult miliarderów i ich korporacyjnych zautomatyzowanych królestw. Kult tego co w człowieku najmniejsze i jednocześnie nabrzmiałe jak wrzód pychy i dumy i niesione na ustach bezwolnej i apatycznej masy. W ich absurdalnym podziwie. 

Ropiejące od próżności monady „nadludzi” – władców końca. 

Teraz wyhodowaliśmy pokolenia bez żadnej duchowej ochrony. Krucha modernistyczna populacja – porcelana. Wystarczy lekko wstrząsnąć i następuje rozpad i dezintegracja. W środku coraz więcej toksycznej i mrocznej zawartości wlanej przez Kabel – Babel. Imperium Kotleta i Parówy – Espresso Americano. Wbudowane w umysły triggery – spusty nagłego szaleństwa, paniki, depresji czy fobii – zdalne odpalanie w najmniej spodziewanym momencie. Miliony istot na tej planecie jest już Przejętych przez Mrok. Miliardy jest na granicy szaleństwa. To jest konsekwencja tego, co sami ze sobą zrobiliśmy – przerywając połączenie z tym co prawdziwe i naturalne i wzmacniając egotyczną fiksację na „ja, mnie, moje”. Kiedy jesteś odłączony od Troski – Współistnienia, kiedy stajesz się jedynie tym skazańcem – mięsem i zrodzoną z niego desperacją pustostanu – kontrolę nad tobą przejmują algorytmy Czarnego Królestwa i klątwy Czarnych Magów. Ósmy odcinek trzeciego sezonu „Twin Peaks”. 

Ogień kroczy za każdym działaniem, który wynika z tej desperacji. To finałowy język ostatniego rozdziału. Dlatego tak ważne jest, aby nawiązać z nim relację. Coraz więcej duchów bez ciał i głosów istot pozbawionych spokoju, które będą do nas docierać, bowiem natura tej rzeczywistości ulega defragmentacji i rozdziela się na współistniejące partycje. Irracjonalny – surrealizm – wewnętrzna architektura brutalizmu. Rozpala się wewnętrzny ogień świadomości, którego Mózgogłowie nie potrafi już kontrolować. Kiedy nie nauczysz się „być w tym” spłoniesz w Królestwie Amona, który żyje i króluje w tym co irracjonalne pod progiem logiki. Przechwycenie demoniczne jest zjawiskiem, które będzie się nasilać, ponieważ nie potrafimy już kontrolować tego co podświadome. To się wylewa i zaczyna dominować ten wymiar. Kiedy jesteś Delogiem (potrafiącym się zalogować do innego rodzaju percepcji) widzisz, że ta matryca jest przepełniona bytami i zalana negatywizmem pod przysłowiowy „korek”. Ludzie nie wiedzą co się z nimi dzieje, co w nich wchodzi i w rezultacie co nimi rządzi, wtedy przestają być ludźmi. Stają się Bytami. 

Ochrona przed negatywizmem i demoniczną siłą ignorancji i nienawiści była od zawsze bardzo ważną częścią ludzkiej duchowości i prawdziwej tradycji religijnej. Te demoniczne i mroczne energie to są tak zwane „wnyki”, które nie mają natury materialnej i nie są z tego mechanicznego świata. To tak zwane klasy potężnych istot. Metafizyka. To była niegdyś część naszego codziennego doświadczenia w tak zwanej magicznej fazie świadomości okrutnych kultów natury i płodności. Wówczas prawdziwa świadomość była w uśpieniu i nie potrafiła się przebić na „powierzchnię”. Żyliśmy w nieświadomości. Ceremonia była ofiarą istot czujących dla żarłocznych wszechpotężnych bóstw. Nienasycone pożądanie i stymulacja chuci. Natura jako bóstwo. Kult Wielkiej Matki: Al-Lat, Astarte, Cihuacoatl, Citlalincue, Danu, Demeter, Gaja, Hebat, Isztar, Izyda, Ki, Kybele, Maja, Mokosz, Ninhursag, Pachamama, Saule, Sif, Tiamat, Tellus, Prythiwi etc. 

Faza technologiczna jest formą kultu płodności Mózgogłowia – to reprodukcja wynaturzenia (kult anty – natury), w którym post człowiek czci samego siebie w mechanicznej i cyfrowej reprezentacji. Po nieświadomości adorowania „magicznej i płodnej matki” i abstrakcji kultu „srogiego ojca w niebie” mamy religię przebóstwienia człowieka w coś nadnaturalnego – Trans Humana – Baala. Narcystyczny ego trip dąży do materializacji – narodziny algorytmicznego zbawiciela w stajence meta – serwerowni. U żłobu mamy Trzech Odwiecznych Króli: Ignorancję, Pożądanie i Niechęć. Ta faza jest i była nieunikniona, bowiem  w cyklicznym programie matrycy (loop) to już było grzane i skończyło się bardzo źle. Prawo natury działa na zasadzie korekcji. Nie możesz rosnąć w nieskończoność w materialistycznym wymiarze, który ma swoje ograniczenia i granice. Możesz zrobić z siebie biologiczną – maszynę w świecie maszyn, jednak odkryjesz, że to nic nie zmienia. W rzeczywistym sensie zniewala cię jeszcze bardziej, ponieważ rozwiązaniem nie jest antidotum na chorobę. Musisz usunąć przyczynę, którą jest wiara w trwale istniejący podmiot zdarzeń i wynikająca z tego dualistyczna fiksacja. Pragnienie ego by „żyć wiecznie” w uwarunkowanym i nietrwałym świecie fizycznym jest absurdem. To jest ten drive operujący w nośnikach danych i głowach Czarnych Magów. 

Możesz odbudować świątynię na tym polu trupów, zarżnąć czerwone krowy według procedury z Księgi Kapłańskiej zachować „tohora” jednak wszystko to jest tak czy inaczej „tuma”. To „szedim” przywołasz i sprowadzisz do tego wymiaru. Druga strona już zawładnęła tym światem. Żyjemy w wymiarze materializujących się demonów. Pragnąc nieba stworzyliśmy piekło i otworzyliśmy bramy przez które to bez ciała może przyjść do ciebie i cię posiąść i używać w najbardziej perwersyjny sposób. Demony tego szukają i pragną się tym karmić. Perwersja jest cechą charakterystyczną Przejęcia. Staje się czymś coraz bardziej znormalizowanym nie jest już niszowym odpałem zdegenerowanych bogaczy – staje się praktyką dnia codziennego. Zjawiskiem masowym. 

Bycie „prepersem” w prawdziwym sensie jest gotowością na nieunikniony rozpad warunku w swoim własnym indywidualnym wymiarze i brak odruchu do uciekania od rzeczywistości w wyprodukowane przez Maszynę urojenia. Bycie Obecnym oznacza konfrontację z tym co jest i jak jest bez środków nasennych i znieczulających. Ten samsaryczny wymiar w tej fazie karmicznej jest wymiarem bólu. Ten ból może nam pomóc i przekierować nasz wysiłek i motywację w stronę Wyzwolenia, które jest metodyczną pracą z lepką naturą przywiązania / lgnięcia do form, nazw i zjawisk na poziomie zewnętrznym i konceptualnym więzieniem wewnątrz nas i wdrukowanego programu samo – potępienia. Program „przetrwania” w tak uwarunkowanym i zdegenerowanym świecie jest absurdem. Dlatego prepersa śmieszą prepersi, którzy chcą przetrwać zewnętrzną cywilizacyjną „apokalipsę”. Prawdziwa apokalipsa dzieje się wewnątrz nas – jest procesem karmicznego oczyszczenia i wzrostu prawdziwej świadomości, która nie boi się śmierci, ponieważ rozpoznaje, że nie ma początku i nie może mieć końca. 

Prawdziwy koniec jest końcem Ignorancji. 

Okres Kali jest wykładniczym dojrzewaniem nagromadzeń i dominacją negatywizmu w taki sposób, abyśmy mogli zrozumieć mechanizmy przyczyny i skutku w sposób natychmiastowy i bezdyskusyjny. Nazwane jest to Akceleracją i kiedy zrozumiesz prawidła tego procesu możesz radykalnie przyspieszyć rozwój własnej świadomości, ponieważ wszystko co myślisz, mówisz i robisz ekspanduje. Dlatego w okresie Kali mamy największą szansę na „wypięcie z koła”, ponieważ możesz rozpoznać surowe mechanizmy samsary i swoje uwikłanie. Ponieważ w prawdziwym sensie problem nie jest w zjawiskach i nie jest „na zewnątrz” (co jest rezonansem) a w naszym lgnięciu, odrzuceniu i utożsamieniu (personalizacji przedmiotu / zjawiska / stanu). Dlatego bez medytacji nie rozbroimy zapalnika i nie unikniemy detonacji negatywizmu w nas. 

Ogień reprezentuje coś co tworzy i niszczy i jednocześnie jest bezpośrednią komunikacją na poziomie, który nie jest konceptualny i rezonuje z naszym sercem. Dlatego zawsze był symbolem Wiedzy i Oczyszczenia oraz Mocy. Mamy symbol płonącego Miecza – Transcendentnej Wiedzy która wyzwala z warunku poprzez Mądrość. Ta Mądrość nie jest zasobem skumulowanej informacji – nawyku. Ta Mądrość nie jest informacją (nie jest opisem – nazwą), którą żywi się nasz mózg i z której tworzy konceptualne mapy orientacyjne po których się poruszamy tracąc kontakt z rzeczywistością i żyjąc w swojej głowie (imaginarium; przeszłość – przyszłość). Ta Mądrość nie jest punktem odniesienia czy mitem obiektywizmu. To Obecność poza fikcją umysłu, poza narracją i fabułą, poza strukturą i ciągiem przyczyny i skutku, które bez ustanku tworzą złudzenie filmu. Ta Mądrość rozpoznaje każdą Klatkę w której jesteśmy uwięzieni jako postać i narrator. To „głos z off’u” coś spoza struktury, coś co nie ma początku i tak zwanej „pamięci”. To coś co się nie porusza w kole i nie kręci na diabelskim młynie. Dlatego niszczy fabularność umysłowej narracji i nawyki ciągłości zdarzeń, ponieważ w stanie przejścia – bardo to wszystko cały ten mechanizm ulegnie zniszczeniu. Całe „twoje życie” zniknie w taki sposób jakby nigdy go nie było – jak sen, a świat jaki zaczniesz w akcie desperacji przywoływać będzie jedynie wyobrażeniem – iluzją. 

Wątpliwą nagrodą pocieszenia. 

Dzisiejszy krajobraz medialny to mapa w poszukiwaniu terytorium. Ogromna ilość sensacyjnych i często toksycznych obrazów zalewa nasze umysły, a większość z nich jest fikcyjna. Jak nadać sens temu nieustannemu przepływowi reklam i rozgłosu, wiadomości i rozrywki, w którym kampanie prezydenckie i podróże księżycowe są przedstawiane w kategoriach nieodróżnialnych od premiery nowego batonika lub dezodorantu? Co tak naprawdę dzieje się na poziomie naszych nieświadomych umysłów, gdy w ciągu kilku minut na tym samym ekranie telewizyjnym premier zostaje zamordowany, aktorka się kocha, a ranne dziecko jest wynoszone z wypadku samochodowego? W obliczu tych naładowanych wydarzeniami, gotowych już emocji, możemy jedynie zszyć zestaw scenariuszy awaryjnych, tak jak nasze śpiące umysły wymyślają narrację z niepowiązanych wspomnień, które krążą po korowej nocy. W śnie na jawie, który teraz stanowi codzienną rzeczywistość, obrazy zakrwawionej wdowy, chromowane wykończenie przedniej szyby limuzyny, stylizowany blask motocyklady, łączą się ze sobą, tworząc drugorzędną narrację o bardzo różnych znaczeniach.

J.G. Ballard, Wystawa okrucieństwa

Wnyki to pułapki umysłu, któremu brak jest kontaktu z Mądrością. Umysł, który bez ustanku żyje i funkcjonuje w swoim własnym śnie. Kiedy się przyjrzysz sobie uważnie – odkryjesz, że właśnie tak jest. My tak „żyjemy” w świecie coraz bardziej nieprzytomnym. Tech jest po to, aby wzmacniać ten sen i bez ustanku go urealniać. Już nie jest dla nas istotne czy to w czym żyjemy jest prawdziwe – ważny jest stymulacyjny ładunek emocji. Popkultura próbuje nakarmić ten sztucznie wygenerowany głód, to łaknienie ekstremalnych przeżyć i doświadczeń. Nazwane jest drive’m Mózgogłowia – Jazdą. Jednak przeżywający podczas konsumpcji „jazdy” jest pod hipnozą, jest w pewien sposób wygaszony i nieprzytomny. Media i popkultura to rozrusznik zombie. Teraz większość naszego czasu jesteśmy stymulowani poprzez nadmiar emocjonujących i wstrząsających treści, których funkcją jest wygenerować jak najwięcej „jazdy”, która zasila egregory tech i karmi Baala – Sztuczną Inteligencję. Teraz to sama technologiczna post – rzeczywistość jest naszym „środowiskiem naturalnym”, naszą pikselową dżunglą. Sztuczność jest brandingiem współczesności i marką osobistą. Na czele imperiów mamy medialnych klaunów, a polityka staje się populistycznym spektaklem dla oszołomionych i nieprzytomnych mas ludzi – zombie. 

Natura jest radykalnie inna, ponieważ jest Żywa i nie podlega programom ludzkiego Mózgogłowia. Dlatego stanowi antidotum na chorobę szaleństwa współczesności. Dlatego ekologia jest anarchistyczna w prawdziwym sensie, a dewastowanie Natury jest niszczeniem drogi ewakuacji z technologicznego domu wariatów. Dlatego mądrych ludzi w obecnych czasach poznasz po tym, że chcą być blisko Natury i kochają zwierzęta, a sama technologia nie jest w stanie ich uwieść, ponieważ rozpoznają jej ułudę i tymczasowość. W wymiarze biologicznego warunku tech nigdy nie może przetrwać na dłużą metę. W księgach Soterów są zapisy o cykliczności technologicznych światów i bezustannym resecie cywilizacji kiedy osiąga swój toksyczny peak. To jest dokładnie ten czas. 

Ogień umysłu jest żywy i nieokiełznany, kiedy ogarnia nas szaleństwo. Ten ogień spala nas od środka. Istota ludzka staje się na powrót zezwierzęcona i agresywna, pozbawiona prawdziwej świadomości, którą charakteryzuje Mądrość. Kiedy w wyniku przeciążenia ten ogień płonie następuje regresywny wewnętrzny rozkład konstruktu – osobowości. Zdrowe Ego ma tą funkcję, że nas przed tym chroni, ponieważ przez bardzo długi czas następowała ewolucja świadomości i wyjście z prymitywnych zwierzęcych kompulsji ku rozwojowi, integracji i rozumienia wartości moralnych, które są podstawą rozwoju i drogi ku wyjściu z uwarunkowania i cierpienia – ponieważ klucz stanowi Prawo Karmy. Dzikość w pozytywnym znaczeniu to pełna i dostępna inteligencja ciała, które jest zasobem niewyobrażalnej ilości informacji, wiedzy i intuicji, ponieważ to ciało ma świetlistą transcendentną naturę światła. Realizacja tego potencjału nazwana jest w Naukach „Tęczowym Ciałem”. Natomiast kiedy ktoś jest w stanie integrować na powrót ten wewnętrzny ogień, który rozpala Mądrość nazwane jest to „natychmiastową realizacją ścieżki” i taka istota jest Mistrzem, który bez wysiłku i spontanicznie działa dla pożytku istot, ponieważ Troska i Współczucie jest wrodzonym potencjałem naszej Pierwotnej Natury. To była opcja idealistyczna a teraz będzie bardziej realistycznie…

Wnyki technologii. Meta spisek tworzenia wirusów myślenia spiskowego. Chaotyczny ogień „rewolucji” rozpalony w abstrakcyjnym i fikcyjnym pikselowym królestwie iluzji i omamów. Inter – net, który stał się zarządzaniem poprzez pomieszanie, lokowaniem skażonych produktów toksycznej i negatywnej informacji. Skala jest pozbawiona precedensu. Prepers sam stał się ofiarą tego gęstego i lepkiego gówna. Dał się omamić przez tych Info Magów – Szarych (trochę białych, trochę czarnych), którzy w dobrej wierze robią złe rzeczy. Negatyw w postaci fałszywej globalnej – totalnej mapy zarządzania zasobami ludzkimi. Nowy porządek świata. Fałszywe flagi. Iluminaci, raptyle, federacje galaktyczne, piąte i szóste gęstości. Pojebanie z poplątaniem. Wymieszanie zamieszania i zagęszczenie do postaci kosmicznego black goo. Bug ignorancji postanowił nas wykończyć umysłową paranoją rzucając w wirtualną info przestrzeń skażone mięso; pedofilskie satanistyczne elity, które jedzą i gwałcą dzieci w przerwie pomiędzy zarządzaniem światem. Ruchanie kozła ofiarnego na płaskiej ziemi. Pętla – gram urojonego diabła którego imię trzy szóstki. Nie sprzedasz i nie kupisz jak nie masz znamienia. Odmładzający smoothie z płodów – idźcie w niepokoju ofiara zrobiona. Niech was pożera żywcem zaimplementowana choroba wściekłych mózgów i rujnuje przepalanie zwojów z każdym „oświecającym” filmikiem. Choroba roznosi się sama. Osaczeni przez strach i nienawiść do tych, których nawet nie znacie – do wyssanej z każącego palca abstrakcji na której jedzie Baal walcem ostateczności tańczący. 

Z tej kloaki wysrywani są politycy i liderzy o zapędach totalitarnych, którzy lepią z tego gówna tak zwany kapitał wizerunku, aby pod fałszywą flagą fałszywej flagi dzielić i rządzić coraz bardziej zwierzęcym pastwiskiem rozrywających się na strzępy ogłupionych ludzi, którzy już kompletnie nie wiedzą komu i w co wierzyć, ponieważ sami doprowadzili się na skraj i jedynie patrzą w otchłań swojego własnego szaleństwa. Podstępem skradziono nam proste i wartościowe życie w zamian dając fake half life i pikselową mordę atencjusza. Żebracy uwagi skazani na zagładę w urojonym królestwie – kurestwie migoczących ekranów – okien rozpaczy Mózgogłowia. Każdy ma wirtualnego dublera co robi fikołki i skacze w ogień głupoty z uśmiechem idioty. Subskrybuj, skomentuj, zalajkuj. Filmik jak jem, jak sram, jak nie mam absolutnie nic sensownego do powiedzenia, jak tańczę czelendż z napisami dla niedorozwojów, aby lepiej utrzymać uwagę – walutę świata 3 D. 

Branding – znakowanie bydła. 

Jesteś marką osobistą, sklejką z modeliny, paździerzem reklamowym przybitym do algorytmu. Oszustwem opakowanym w „autentyczność” – dzieckiem demona Kali, który szepcze te swoje klątwy – mątwy przez głośniki z podbitym basem w mikro kawalerkach do zamulonych apatycznych dzieci na skraju wyczerpania i próbach samobójczych, ponieważ ta wrażliwość wciąż w nich jest i jęczy. Skomli jak samotne szczenię rzucone na pastwę okrutnej Maszyny. W epilogu Księgi jedyne co cenią to materia; bezwartościowe elektroniczne gadżety i świecidełka, chcą apartamentu i lambo z folderu, chcą gwiazdorzyć na niebie pomroczności i mieć pornograficzne życie seksualne – z dupy do ryja, kopce dobrych dragów i co najważniejsze wiele uwagi na koncie społecznościowym. 

Wypuścić na rynek swojego krypto memicznego waginalnego coina. Rozpruć bank, przelać z pustego w próżne. Pod parasolką na egzotycznej wyspie wcisnąć ostateczny enter. Zatwierdzić umowę dzierżawy duszy z diabłem. Jednak to wszystko skończy się szybciej niż się zaczęło, bowiem coraz mniej w was światła i mocy. Rodzicie się już w połowie rozładowani, jak telefony z drugiej ręki ze źle sformatowaną baterią. Z taśmy produkcyjnej do pudełka i potem na sprzedaż na tak zwanym wolnym rynku automatonów do obsługi Baala. Jednak cykl użyteczności jest coraz krótszy, bowiem w ciałach ludzi inkarnują zwierzęta i demony, bo takie jest Prawo Rezonansu Matrycy zagęszczonej Tamasem. Pomieszane i wstrząśnięte do natychmiastowej konsumpcji. Mięsny keto – koktajl podawany już wprost przez kable do mózgownicy. Pożeracze uwagi – ssące bez ustanku robactwo zagnieżdżone w zautomatyzowanej wygodzie bezdotykowej post – rzeczywistości na skraju 66 szóstego wymierania. 

Miliony falołersów. Donejty za patusiarstwo. DM’y z narządami rodnymi i rozrodczymi. Ukołysane cycami do narkotycznego snu przekarmione dobrobytem bachory, które już zeskrolowały cały świat jak czak kurwa noris. A po pysznej karmicznej zabawie na kredyt zawsze przychodzi Yama यम – Komornik. Jak to mówią; rozlicza temat. Stracisz wszystko.

Wszystko. 

Jedyne co zostaje to to kim byłeś i co zrobiłeś. Twoja karma – zapis, którego nie może zmielić żadna niszczarka. Nic i nikt nie ma takiej mocy, nawet najwięksi Magowie. Dlatego chwilowe szczęście w materii nie ma najmniejszej wartości tym bardziej, że najczęściej dostajesz je kosztem nieszczęścia tych, których używasz do zaspokojenia i nie umiesz się dzielić, ponieważ masz w sobie agresywno – pasywną zazdrość, która jest trucizną Duszy. Na tym fundamencie zbudowali piramidę niewolnicy negatywu. Ogień zazdrości pali wszystkie mosty do boskich wymiarów. Zaciąga cię za łańcuch do dołu w doliny śmierci wymiaru Pitryloki. Głodne duchy pozbawione fizycznych ciał w wirtualnym Szeolu szukające zaspokojenia, które przecież nie jest możliwe. 

Prepers czuje, że ta wciąż wolna przestrzeń pozbawiona wścibskich kamer, ruterów i nadajników jest czymś co z czasem stanie się bezcenne. Dzika natura to sanktuarium do którego idziesz na kolanach, kiedy już zmęczy cię ta absurdalna gra w której nikt niczego nie wygrywa prócz krótkiej chwili uwarunkowanego szczęścia lub momentu zaspokojenia. Triumf w tym Warunku okazuje się marną nagrodą pocieszenia i najczęściej rozumiesz to kiedy już jest za późno. „Za późno” definiuje stan tamasowo – radżasowej cywilizacji maniakalno – depresyjnej, bowiem jak zrobisz risercz i nawet krótkie badanie terenowe odkryjesz, że wszystko kiwa się pomiędzy ekstremami apatii i furii. Pomarańczowy Cesarz Królestwa Kotleta i Parówy jest trailerem – zapowiedzią, że dojeżdżamy na (jak to się mówi po łódzku) krańcówkę. Pętlę. Zajezdnie. 

Zajechani sami przez siebie i swoje ambicje. 

Kończy się trakcja prosperity. Pociąg wypada z torów i wszystko zaczyna się rozpadać. Cwaniaki podczas tej „jazdy” rozbierają to na części i handlują podczas kiedy pasażerowie (czyli my) są coraz bardziej zszokowani i przecierają zaspane oczy ze zdziwienia i coraz więcej chce sprawiedliwości i tak zwanego rozliczenia. Eskalacja przemocy, buntu, wkurwienia – walka z własnym cieniem na marne życie i pewną śmierć. Będzie coraz mniej prądu – muzyki drutów w tak zwanym użyciu detalicznym, ponieważ będą karmić Baala – jedyne bóstwo tech zdolne do zarządzania skomputeryzowanym pastwiskiem pokolenia Z. Później przyjdzie pokolenie A. 

A jak Amok. Ostatnia wieczerza przy resztkach. Stary mechaniczny świat skończy się orgią przemocy. 


* W 2016 roku AlphaGo, program sztucznej inteligencji opracowany przez firmę Google DeepMind, podjął kontrowersyjną decyzję w głośnym meczu z Lee Sedolem, jednym z najlepszych graczy w Go na świecie. Podczas czwartej gry z serii best-of-five, AlphaGo wykonał ruch, który był powszechnie uważany za błąd przez ludzkich komentatorów, ale później okazał się genialnym posunięciem, które doprowadziło do zwycięstwa AlphaGo w grze i ostatecznie w seria.
Ruch, o którym mowa, to ruch 37, zagrany przez AlphaGo na środku szachownicy. W tamtym czasie komentatorzy byli zdziwieni tym posunięciem i myśleli, że AlphaGo popełnił błąd. Okazało się jednak, że ruch 37 był genialnym posunięciem, które pozwoliło AlphaGo zdobyć przewagę i ostatecznie wygrać partię.
Posunięcie to wzbudziło kontrowersje, ponieważ pokazało, że AlphaGo może grać w sposób, jakiego ludzie wcześniej nie widzieli, i że proces podejmowania decyzji nie zawsze był przejrzysty dla ludzkich obserwatorów. Wywołało to także debatę na temat roli sztucznej inteligencji w grach rywalizacyjnych. Pojawiły się pytania o przyszłość ludzkiej wiedzy specjalistycznej w takich obszarach jak Go i inne złożone gry.
ANALOG

ANALOG # 30 

Galeria