
MARTWY INTERNET
Bug i jego boty ruszyli na żer. Na pastwiska zielone i słoneczne polany 66 szóstego państwa globalnego, które było wszędzie, we wszystkim i na raz, a teraz, teraz przez oczy, uszy i mózgownicę wlewało się do środka przejmując nasze umysły. Już było za późno na odwrót, na ucieczkę, na negocjacje. Nastąpiła masowa i bezwarunkowa kapitulacja – monetyzacja. Przejęcie zasobów biologicznych przez Maszynę. Meta – niewolnictwo. Zostaliśmy splatformowani i sformatowani przez nie dający się powstrzymać neuro – nałóg, przez coś czego nie mogłeś zobaczyć ani dotknąć, jednak było wszechobecne i w pełni zindywidualizowane, dostosowane do sztucznie stworzonych potrzeb, które wciąż rosły jak globalny dług wobec Istnienia.

Bug był w wojennym, apokaliptycznym atomowym nastroju – podkręcał temat; #putintrump #wojnacelna #iranrosjachiny #rozjebiemywszystko #bomozemy. Na X wrzało. Ten pierwszy już nasz pikselowy świat. Pirat miał w głowie X kartę Tarota; #karma dojrzewała na wszystkich frontach we wszystkich możliwych układach. Na tym tle teoria spiskowa o rządzie światowym była jak chujowy mem. To był proces rozpadu nie integracji, proces rozdwojenia kolektywnej maszynowej jaźni na dwa. Dwa było wszędzie, w każdej głowie i w każdym państwie. Dwa stało się tematem jeden. Monady ludzkie stały się algorytmicznie przewidywalne. Myślał o tym, że jesteśmy coraz bardziej jak kierowane emocjami i zasilane wkurwienem oraz strachem zdalnie sterowane zabawki. I stajemy się coraz bardziej tandetni, łatwi do popsucia, a kiedy już to się dzieje ten technologiczny system pasywno – agresywny po prostu cię recyklinguje jak śmiecia pozbawionego wartości i znaczenia. Jak wszelkiej maści weteranów tych współczesnych kolonialnych wojen o zasoby pod hasłami #wolnosc, #demokracja, #prawaczlowieka, którzy „po wszystkim” są niczym. Ci którzy zarządzają tym pastwiskiem – myślą jedno, mówią drugie, a trzecie robią; #bokurwamoga.
Więc, wiedz, że ostatecznie jesteś niczym i jak przyjdzie co do czego i czego do co – wyślą cię byś walczył na neuronowe urojenie #zaboga, #zahonor #zaojczyzne dadzą ci pordzewiały karabinek i mundurek, dadzą ci motywację – afirmację i chuj cześć i czołem #ruszajdoboju w gnoju. Bo Bug chce wojny i chce rozpierdolu, ponieważ wojna się klika, bo ze wszystkiego najlepiej się klika strach i fascynacja przemocą. Jedyne co widzisz to poziom ludzkiej wojny tej tak zwanej teraz modnej i lubianej >> geopolityki << jednak prawdziwa wojna jest totalna. To wojna o nasze dusze i o nasze wyzwolenie z warunku. To wojna wewnątrz pod skórą w systemie nerwowym i świadomości. To wojna z Maszyną. Nazwane jest to Metalowym Kołem – ten tak zwany egzystencjalny status. Jesteśmy postaciami w grze, która sama w sobie nie ma końca, biegaczami w wyścigu, który nie ma mety. Jesteśmy mięsem do przemielenia w bezsensie tego wszystkiego, bo jak się przyjrzysz to nigdy tak naprawdę nie jest tak jakbyś chciał. Czyż nie?
Teraz w tym zaprogramowanym urojeniu pragniemy uwagi. To stało się naszą heroiną, waleniem po kablach cyfrowej dopaminy. Nie…nie… Pirat nie jest lepszy, nie jest bardziej świadomy. Jest dokładnie taki sam – jak wszyscy wszędzie naraz – w tym czymś, co jest niczym (jak to choć na chwilę przejrzysz i naprawdę zobaczysz). To jest właśnie Nowa Post Rzeczywistość, którą widzą i rozpoznają jedynie ci, którzy byli urodzeni i wyhodowani jeszcze w Analogu. Jeżeli jesteś kimś takim masz inną strukturę mózgu i twoje zmysły operują jeszcze w inny sposób. Masz pamięć i doświadczenie starego świata, którego korzeniem opowieści było słowo i wyobraźnia. Ten brak na zewnątrz tworzył bogactwo wyobraźni – mogłeś mieć do dyspozycji cały wymyślony wszechświat. Dlatego zawsze okazuje się że stare opowieści są głębsze, ponieważ pochodzą ze skarbnicy kolektywnej pamięci gatunku, kiedy ludzki umysł i pamięć były potężniejsze. To widać w języku – słowie, które było modus operandi. Słowo otwierało nową przestrzeń i zapładniało nas od wewnątrz i jeżeli już się pojawiało oznaczało to, że ma Moc – bowiem za tym słowem przychodziła do nas Dharma – coś spoza materialnego świata, coś co miało znaczenie. To nie była „rozrywka” – to była Prawdziwa Mądrość, którą przekazywał ten, który ją urzeczywistnił i nazwane jest to Przekazem – czymś co trwa od bardzo, bardzo dawna.
Słowo, które mówisz jest energią i ma więcej wartości niż to co napiszesz, ponieważ jest żywe ma w sobie pneumę – ducha. Tym Duchem nie jest substancja – obiekt, tym Duchem jest Mądrość. Dlatego nazwane jest to Pustką, która jest formą i formą, która jest pusta. To jest nierozdzielne trwa od niemającego początku czasu. To słowo pochodzi ze Źródła, które jest Żywe. Dlatego ma w sobie smak prawdziwej Wolności. dlatego kiedy je posłyszysz zostaje z tobą na zawsze i w skrytości serca pracuje na rzecz twojego wyzwolenia. Tak naprawdę to jest jedyna właściwa praca jaka ma znaczenie. To jest jedyny sens w tym bezsensie. I teraz w czasie Kali paradoksalnie mamy największą szansę na radykalne przebudzenie z tej symulacji, bowiem z jednej strony mamy nieograniczony dostęp do Metod i Mądrości i prawdziwego Rozpoznania czym w istocie jest uwarunkowana przez sanskary* ludzka egzystencja. Symulacja oznacza, że żyjemy w umysłowych projekcjach, komorach echa i zwrotnych pętlach informacyjnych, które tworzą zindywidualizowane i rezonujące z naszym uwarunkowaniem „wymiary” tak zwanej post – rzeczywistości, której naturą jest sama informacja – bit.
Nowa pikselowa ropa i cyfrowe eldorado, dziki dziki wszechświatowy zachód. Krwawy księżyc. Możesz mieć „wszystko” ale to „wszystko” już jest prawdziwą dojmującą nicością. Nazwane jest to Klątwą Nadmiaru – wszystko staje się równo nieistotne. Metodą dominacji jest Przytłocznenie, którego zadaniem jest masowa dysocjacja. Ludzie przestają rozpoznawać i rozumieć rzeczywistość, ponieważ ta „rzeczywistość” staje się płynna. Staje się „bitem”. Na masową skalę tracimy zakorzenienie w realnym fizycznym doświadczeniu w odwiecznej relacji z ziemią i planetarnym systemem żywej i autentycznej inteligencji. AI jest jedynie naśladowaniem inteligencji i jest to w naukach nazwane „zwiedzeniem”. Fundamentalna różnica polega na tym, że to jedynie pobiera życiową energię i nie jest w stanie jej dać, ponieważ samo w sobie jest martwe. To zombie. Mechanicznie chodzi, mechanicznie myśli i mechanicznie mówi. To nie żyje samo w sobie – zawsze jest do czegoś podłączone i od czegoś zależne i zawsze jest wtórne.
Ta wtórność jest skalowana i polega to na tym, że wydaje nam się „świeża i nowa”, ponieważ tracimy pamięć. Nasza świadomość jest fragmentaryczna, mamy coraz krótsze momenty bycia przytomnym – to oznacza, że coraz częściej jesteśmy po prostu martwi – nazwane jest to Automatyzacją. Na powrót pochłania nas „odwieczny mroczny byt” podświadomości, który jest w pewnym sensie kolektywny i nieskończony. Internet w coraz większym stopniu staje się reprezetacją i manifestacją tego zagęszczonego wymiaru Ignorancji. Zadaniem botów sztucznej świadomości jest wzmacniać te tendencje i je intensyfikować; bez ustanku „obłaskawiać” nas przemocą, patologią i pornografią. Nazwane jest to normalizacją regresu świadomości. Tak zwany „kontent” w coraz większym stopniu nie zawiera nawet najmniejszego śladu prawdziwej mądrości i wyzwalającego współczucia, a zamiast tego dostajemy emocjonalny polaryzujący szlam, który ma nas po prostu zamulić.
Skalę tego ukazują liczby / wyświetlenia najbardziej toksycznych i dewastujących treści, popularność patologicznych internetowych celebrytów – wszystko to tworzy i wzmacnia dominujący negatywny wzorzec. Maszyna robi z tych treści tak zwany wiral – wirus negatywizmu, jednocześnie zachęcając do przekraczania kolejnych granic za nagrodę chwilowej i krótkotrwałej popularności. Nie stworzono silniej uzależniającego narkotyku. Kontent jest narkotykiem totalnym. Opus magnum Ignorancji. Najszybsza i najbardziej skuteczna droga do tak zwanych „mrocznych podziemi”, gdzie na powrót stajemy się „błotem nieświadomości” i podpinamy się pod „kabel” głębokiego nieprzytomnego kolektywnego snu – kopulacji. Moje doświadczenie psychodeliczne było zejściem do tego świata i skończyło się procesem śmierci. Było doświadczeniem przerażającym, którego nie sposób wyrazić za pomocą słów i pojęć. Ten „świat” istnieje i w pewnym sensie czeka na nas. To jest prawdziwy „martwy internet”. Sieć połączonych zdewastowanych świadomości, które tworzą doświadczenie „piekła” – totalnego zniewolenia przez negatywizm.
Kiedy wciąż jeszcze „świadoma” część nas konsumuje coraz więcej tych treści zaczyna się nimi narkotyzować zmienia to nas na poziomie biologicznej struktury Mózgogłowia w coraz bardziej martwych i pasywnych, coraz bardziej zauroczonych tym światem i niszczy naszą wrażliwość. Kiedy nasza wrażliwość zostaje zniszczona następuje „otwarcie bramy” do podziemnego mrocznego świata, który pożera resztki istoty ludzkiej i sprowadza nas z powrotem do świata zwierząt, głodnych demonów i istot piekielnych.
Jednak znamy to.
Byliśmy już tam.
Znamy koszt upadku, ponieważ byliśmy już wszędzie w każdej możliwej formie i układzie, ponieważ nie mamy początku. Dlatego mamy przeczucie oparte na mądrości, aby wyczuwać kiedy mrok próbuje nas osaczyć i zaszczuć, by uwieść i posiąść. Każda „nowość” w tym wymiarze jest wtórna i jest mutacją tego co już było w innej formie. Na powrót konsumujemy to co już wyrzygaliśmy w nieskończonym procesie konsumpcji trwającym przez eony. Dlatego wyczuwamy „ten smak rozkładu” ten specyficzny odór ukryty za iluzją „pięknej i interesującej” formy, kiedy jest w nas ta specyficzna pamięć, którą określa się mianem „starej duszy”. Kogoś kto zachował pewnego radzaju rozpoznanie terroru uwarunkowanej egzystencji;
Mięso, masa, maszyna.

Takie „dusze” bardzo szybko szukają ścieżki duchowej – czegoś co im przypomni po co tu są i kiedy ją odnajdą mają poczucie powrotu do domu, który nie jest z tego świata i w tym świecie. Tym schronieniem jest Ścieżka / Dharma. Tym schronieniem jest Pierwotny Stan Buddy, tym schronieniem są inni podróżnicy na ścieżce, którzy idą w tą samą stronę. Tym schronieniem jest wszystko co chroni i troszczy się o to, aby Dharma przetrwała w tym wymiarze, ponieważ jest najcenniejszym zasobem, który służy Wyzwoleniu z cierpienia, bólu, samotności i rozpaczy. Ta Wiedza i te Metody wciąż są tutaj żywe i inspirujące. To Internet Mądrości i Miłości, który łączy tych, którzy mają w sobie bardzo specyficzną pamięć, która nie jest pragmatyczną funkcją Mózgogłowia. Nazwane jest to „niezniszczalnym połączeniem” – czymś czego ten uwarunkowany świat nie może zniszczyć. Kiedy to na powrót odnajdujesz i wzmacniasz staje się coraz potężniejsze i ma coraz większą moc, kiedy otaczasz to prawdą i szacunkiem. To jest Oddanie – Ufność – Wiara. Coś co wspiera nawet wtedy kiedy ten świat ogarnia coraz większy chaos. Tak jak teraz. Ta ufność nie wynika z doktryny czy struktury, nie polega na autorytetach i ślepym posłuszeństwie, nie jest w żadnym stopniu sekciarska i nie jest formą ucieczki. To pewność, że istnieje prawdziwy cel i prawdziwa ścieżka, ponieważ ta ufność, to oddanie, ta wiara jest poza umysłem i wątpliwością, poza dychotomią „tak – nie”, poza dualną naturą uwarunkowanej świadomości ego. Nie boisz się rozpadu i śmierci tej struktury, bowiem wiesz, że jest ona iluzją umysłu – bezustannym inkarnowaniem warunku, który odradza się ze swoich własnych skutków wciąż i wciąż. To jest pożerający samego siebie wąż, który sam siebie zapładnia i rodzi się z siebie.
Prawdziwa Świadomość jest pewnego rodzaju wyłomem z tego odwiecznego Automatyzmu Nieświadomości. Jest światłem w ciemności, czymś co tworzy bez ustanku nowe wzorce i hakuje to co bezmyślne i ślepe. To jest nasza potencjalność, która można nazwać „Naturą Buddy” lub „Świadomością Chrystusa”, która nie ma natury jednostkowej jako kolejnego awatara – zbawcę. W moim rozumieniu proces tak zwanej „Apokalipsy” jest procesem przebudzenia tego potencjału na większą i potężniejszą skalę, ponieważ stajemy na progu samo – zagłady. To jest rzeczywista kondycja świata, którą widzisz kiedy stajesz się naprawdę świadomy. Widzisz, że internet jest martwy, ponieważ został zdominowany przez sztuczną inteligencję maszyn i narcystyczną naturę ludzkiego ego, które w ten sposób i za wszelką cenę chcą nas utrzymać w stanie destrukcyjnej nieświadomości i patologicznych wzorcach samozadowolenia. Proces „apokalipsy” jest po to, aby nas z tego wyrwać i ukazać nam co uczyniliśmy z siebie i świata w jakim żyjemy. Nazwane jest to Przebudzeniem.
*Sanskary – w filozofii indyjskiej to subtelnej natury ślady, dokonanych przez jednostkę czynów. To one tworzą strukturę, decydującą o fizycznych i psychicznych możliwościach danej istoty w obecnym i przyszłym życiu.