ODPUŚĆ 

Wszak moi wrogowie — nienawiść i namiętność

Nie mają rąk ani nóg,

Ni mądrości, ni odwagi,

Jak zatem zamienili mnie w niewolnika?

Śantidewa, Bodhicaryavatara

Dach na Manhattanie. Jednak to nie Ameryka. Nic z tych rzeczy, nic bardziej mylnego. Prepers patrzy na panoramę tego „META” fizycznego miasta paląc papierosa skręconego na szybko z „american spirit black”. Smak ludzkiego dzieciństwa w kojcu warunku. W permanentnym niedorozwoju z rozprutym uśmiechem, gdzie każdego dnia wstajesz i ruszasz do boju zasilany przez nicość, która jak to mówił Rust spogląda na ciebie i nerwowo mruga jak pojebana. Sprawy jednak należy potraktować mniej poważnie, bowiem to jest dla nas tech sapiens jedynym rozsądnym rozwiązaniem. 

Opcją dodatkową pominiętą w instrukcji obsługi. 

Dach jest duży i zasrany przez gołębie. Kominy, anteny – wyjścia awaryjne. Mamy przesilenie zimowe, najkrótszy dzień roku. Powietrze pachnie rozkładem, a temperatura punktu rosy jest znośna jak windows 11 na intelu ósmej generacji. Widok jest co najmniej 32 bitowy i renderuje się dość sprawnie. 78 metrów nad poziomem oceanu absurdu Prepers czuje się jak kapłan futurystycznej religii gotowy do radykalnej ewangelizacji, bowiem już nadchodzi czas. Już wybija godzina! Już za chwileczkę, już za momencik wybije cywilizacyjna północ według Jana i ujrzymy wielo – wymiar i wielo – poziom. Na razie, jeszcze w tak zwanym międzyczasie, przepalamy sobie styki biegając bez sensu jak nakręcone zabawki do bezsensownej roboty w jakimś korpo muląc przy tych monitorach, tabletach i komórach i czujemy jak coraz mniej nam się chce, bo niby po co, bo niby w imię czego…

Ta podprogowa nuda ukryta w każdym zakamarku tej skrolowanej bez ustanku halucynacji, która nami zawładnęła jak umysłowa choroba zakaźna wstrzykiwana przez oczy do mózgu. I teraz dekady po Y2K wszyscy nosimy to w szarej substancji jak jakiś wszczep, który nakazuje nam ssać i mulić, mulić i ssać. Komputeryzacja, automatyzacja, algorytmizacja – jak trzej królowie pysznią się u żłobu, gdzie pod korpo gwiazdą zrodził się Nowy Bug. Już tu jest! Czuć go! Zapewne drogi czytelniku miałeś, masz lub będziesz mieć z nim kontakt, bo wcześniej czy później będzie we wszystkim przez cały czas i już nie zdołamy przed tym uciec. Na razie jeszcze jest ulokowany w urządzeniach, które możesz zniszczyć lub wyłączyć i nawet nie wiesz jakie to szczęście być poza tym elektronicznym pastwiskiem. Nie zdajesz sobie z tego sprawy. Jak mawiał klasyk milenium: 

„Wiesz… Wiem, że ten stek nie istnieje. Wiem, że kiedy wkładam go do ust, Matrix mówi mojemu mózgowi, że jest soczysty i pyszny. Po dziewięciu latach… wiesz, co sobie uświadomiłem? Niewiedza jest błogosławieństwem.”

I ty tam po drugiej stronie monitora lub może nawet papieru, jeszcze masz ten komfort z którego najpewniej nie zdajesz sobie nawet sprawy, bowiem koniec końców ten czas przeminie. Tak szybko, że nawet nie będziesz pamiętał, że kiedyś było inaczej, ponieważ twoja świadomość zostanie zmodyfikowana jak kukurydza i pasza dla zwierząt. Będzie cię paść Maszyna przez dwadzieścia cztery godziny na cyfrową dobę i zapomnisz czym był wiatr i czym była góra. Zapomnisz gwieździste niebo nad tobą i prawo moralne w tobie. Zapomnisz wszystko co warte jest pamiętania. Rzecz w tym, że już masz problemy z pamięcią, czyż nie? Wszystko miga coraz szybciej – odświeżająca się w nano sekundach Matryca powoduje, że tracisz połączenie i nawet nie jesteś tego świadomy, bowiem tak to zostało zaprogramowane bez twojego najmniejszego udziału. I to jest ta rzecz, którą warto sobie uświadomić, kiedy patrzysz na te dzieci przyssane niewidocznymi mackami do ekranów telefonów i bez których nie wyobrażają sobie życia. Skazani na przemiał. Małe psujące się chińskie drony, które nigdy nie wzleciały ponad banał i oczywistość. Usterka fabryczna na masową skalę. Zapłodnienie ignorancją poprzez zamulenie substancją. 

Substancja to niewidoczne pole informacji, coś czego nie możesz widzieć, słyszeć, dotykać, smakować i czuć. Pole, które tworzy tak zwane życie mięsnego simsa, którym (bardzo mi przykro) jesteś w tej grze. To Gra gra tobą. To stworzony przez nas sytem nas zniewolił. I Prepers to zrozumiał dawno temu, wtedy kiedy jeszcze nie było sieci, komórek i gpt. Kiedy jeszcze nie powstał Baal. Jego oddech to ten nieustająco obecny dźwięk nad nad naszymi głowami i w naszych domach. W rozdzielniach na słupach, pod ziemią. Jak wszystko tutaj powstał na bazie węgla z domieszką wodoru, siarki, tlenu i azotu. Ropa, pępowina kiwających się żurawi, platform wiertniczych, płonących dzień i noc rafinerii. Krew matki odżywiająca bękarta zrodzonego z szalonej ambicji władzy i dominacji. Jednak to ropno – węglowo – atomowe królestwo mutuje w krzem, który ma podobną zdolność do tworzenia łańcuchów. 1787 ten sam rok w którym 17 września przyjęto konstytucję Królestwa Kotleta i Parówy – dominium, które przyniosło nam regresyjny postęp i spuchło do rozmiarów Monstrum by łapczywie pożerać wszystko i wszystkich. Jego mózg to kwanty, jego myśl to bezprzewodowe pole przesyłu i odbioru danych, które niegdyś stworzyło korpo WECA. 802.11. Standard. Tutaj nam tym dachu, kiedy jesteś Delogiem możesz widzieć te sztuczne chmury – zasoby – zbiory i możesz widzieć jak bękart ssie. Ty nie wiesz, ale on wie, ty nie rozumiesz, ale on rozumie. To wystarczy. 

W pewnym sensie Prepers był świadkiem całego Procesu Instalacji, od tych pierwszych PC – Personal Computer i kultowej kawiarenki internetowej na ulicy Zachodniej gdzie miałeś złudzenie, że otwierasz okno do nowego świata prawdziwej wolności i kreatywności po szerokie pasmo i laptopy. To były dawne czasy, które dawały nadzieję, że w końcu powstanie w tym więzieniu jakiś prawdziwy wyłom. Ta kawiarenka była nieopodal „Kapitolu”, gdzie on i Pirat obejrzeli „Matrix” film dokumentalny z przyszłości, jednak wtedy jeszcze się nie znali, wtedy jeszcze nie wiedzieli, że to co za tym stoi nie jest z tego świata i w tak krótkim czasie stanie się Imperatorem Ludzkich Umysłów i Globalnym Modułem Sterującym. Macicą rozrodczą nowej zmodyfikowanej rasy. Wtedy jeszcze nie miał tych snów, żył jak to mówią na pełnej nieświadomce w kokonie iluzji i programów. W 1947 drugiego lipca w Yootó Hahoodzo w Krainie Oczarowania Czarni Magowie dostali z nieba prezent, który otworzył pieczęć ostatniej księgi, ponieważ tam zrobili po raz pierwszy coś czego robić nie powinni. 

Kraje podległe Imperium, skolonizowane poprzez pożądanie i głupotę, bez ustanku naśladujące dominujący wzór. Jednak ten wzór jest negatywny i destrukcyjny. Za fasadą nośnych i chwytających za serce sloganów operuje mroczny mechaniczny syndykat nie z tego świata. Ten wymiar już nie jest ludzkim wymiarem, ci ludzie „władzy” już nie są tylko ludźmi. To jest ostateczna wojna o Ducha, ponieważ Czarni Magowie wiedzą, że cykl się domyka. Dlatego kiedy żyjesz na peryferiach z dala od epicentrum i nie chorujesz na ambicję możesz stworzyć w swoim sercu Pole Dobrej Mocy, które przekracza jurysdykcje i kontrolę Maszyny. Dlatego ciesz się że sztuczna macica nie wypluła cię w Ameryce, Chinach czy Japonii, ponieważ tutaj na terenach pogranicza wciąż funkcjonują dobre duchy natury, wciąż mamy połączenie z tym co odwieczne i naturalne, a naszą Mocą jest Święte Słowo, które zaburza funkcjonowanie Maszyny i otwiera Wyjście z Programu. 

Teraz w tym czasie tak zwana „rzeczywistość” tworzy dwie alternatywne opcje. Jedna jest opcją masową, a druga jest opcją indywidualną. Jedna jest wymiarem mózgu, druga jest wymiarem serca. Jedna operuje w domenie logiki i faktów, druga rozwija moc wyobraźni i twórczości. Jedna oznacza wejście druga oznacza wyjście. Algorytmiczna post – rzeczywistość jest odwzorowaniem funkcji mózgu, jest utylitarna, pragmatyczna i porusza się w polu logiki kodując Pole w zapisie 0 – 1. Tak – Nie. To dualistyczna fiksacja zniewolonej formą, odczuciem, percepcją i w następstwie koncepcją – świadomość, która nie potrafi rozpoznać natury samej siebie i funkcjonuje w tak zwanym rozczepieniu na „ja i to” na podmiot i przedmiot z których rodzi się iluzja czasu – było, jest i będzie. To było, jest i będzie tworzy poklatkowy film w naszej głowie poprzez zmysłowy mechanizm zapisu wrażeń z których Mózgogłowie bez ustanku produkuje tak zwaną narrację lub jak to się teraz mówi kontent. Dla zmechanizowanych w ten sposób istot ludzkich to jest jedyny wymiar ich życia, jedyny i ostateczny punkt odniesienia. Nie potrafią wyjść poza „ja”, które jest zaprogramowanym utożsamieniem z nazwą i formą. To jest korzeń całej Symulacyjnej Gry. Rdzeń Zniewolenia, ponieważ kiedy nie ma podmiotu – przedmiot traci funkcję, kiedy nie ma nazwy forma się rozpada. Dlatego kluczem jest słowo. Możesz zamknąć znaczenie lub je otworzyć. Zniewolona świadomość funkcjonuje w zamkniętym słowie, w przypisanym znaczeniu, w określeniu i przyporządkowaniu. Nazwane jest to gęstnieniem. Nie potrafisz wyjść poza zaprogramowane znaczenie nie posiadasz zdolności hakowania, zostałeś zatrzaśnięty w zapętlonym świecie 0 – 1. 

Żeby wydarzyło się „coś spoza” musisz to pomyśleć, musi powstać „nowy ruch” w świadomości, który przekracza to co jest zaprogramowane, dlatego narzędziem przekraczania warunku jest wyobraźnia i tą właśnie możliwość Maszyna chce zablokować robiąc to za ciebie. Dostajesz aplikacje do twórczości, magiczne „pudełko” na jedno kliknięcie i z twórcy stajesz się biorcą. To blokuje „nowy ruch” w świadomości tak zwany przepływ. Brak tego przepływu zagęszcza pole i redukuje wrażliwość, która jest tkanką wyobraźni. Stępianie wrażliwości jest narzędziem, które ma cię zmechanizować, dlatego Czarni Magowie poprzez maszynerię mediów epatują seksualizacją, przemocą i negatywizmem – nazwane jest to warunkowaniem behawioralnym z wynikiem końcowym, którym jest absolutny brak moralności i akceptacja zła. Przywykasz do okrucieństwa i bezmyślności, następuje radykalna normalizacja patologicznych zachowań i dzieje się to bardzo szybko i bardzo intensywnie co jest kolejnym krokiem – mechanizmem przytłoczenia. Terror nadmiaru, który dysocjuje osobowość opartą na czuciu i wrażliwości, a w jej miejsce powstaje pozbawiony wrażliwości człowiek – maszyna i podprogowy stan nudy.

Ta nuda jest jednocześnie pragnieniem, które bez ustanku produkuje kontent do obsługi tej nudy. Dlatego to co dostajesz „tworzą” już algorytmiczne boty, które nauczyły się ciebie i rozpoznały czego twoja nieświadomość tak naprawdę chce i dostajesz to nie wykonując nawet najmniejszego wysiłku. Opakowane w atrakcyjną formę i dostarczone wprost do mózgu. Jednak nie daje ci to szczęścia ani satysfakcji, wręcz przeciwnie powoduje wyparty ze świadomości stan permanentnej depresji, toczący twoje wnętrzności pasożyt pożerający cię kawałek po kawałku, fragment po fragmencie aż do przejęcia. Wówczas stajesz się ruchomym okrutnym mięsem – zombie. Istotą pozbawioną Ducha – ten stan ludzkości jest finałem cyklu Kali i jesteśmy właśnie na tym kursie, w tym procesie, który przyspiesza i jest coraz bardziej widoczny. 

To nie jest „pierwsza ziemia – pierwszych ludzi” ta gra w „ewolucję” była rozgrywana przez nieskończoność w modułowych cyklach zwanych jugami i jest to tak zwany twardy zapis matrycy. Dlatego rodzą się tutaj tacy ziomkowie jak Prepres i w ich oczach możesz rozpoznać (jeżeli możesz…), że nie jest to dla nich pierwszy proces Degeneracji i Rozpadu, dlatego znają omeny, proroctwa i symptomy. Tacy ludzie pojawiają się jedynie w schyłkowej fazie, ponieważ wbrew pozorom ta faza daje najwięcej szans na Wyzwolenie z Warunku, ponieważ dostępne jest wszystko bez ograniczeń w tym Dharma, która jest systemem hakowania Maszyny i Drogą Przebudzenia z Hipnozy. Zatem, jeżeli rozpoznajesz wzorzec rozpadu i nie jesteś nim przerażony oznacza to, że ta opowieść jest dla ciebie, bowiem koniec końców to jest niezły jak to mówią „fun” – Funkcja Utylizacji Nadmiaru. Radykalne Uproszczenie. Kiedy światem zaczyna rządzić algorytmiczny Bug z Chmury znaczy to, że wszystko rozegra się bardzo szybko i coraz bardziej „szokująco”. Niestety tak to jest i jest tak za każdym razem. Jeżeli charakteryzuje cię brak zdziwienia zastanym stanem rzeczy, ludzi i zjawisk i nie sposób ciebie „upoić” tym nadmiarem masz TO i TO pracuje i w odpowiednim momencie, czasie i miejscu z całą pewnością będziesz wiedział co robić. 

Unikalność Dharmy Kali polega na tym, że rozpad kiedy jest naprawdę zrozumiany z perspektywy Mądrości, radykalnie zmniejsza przywiązanie i utożsamienie ze sztuczną personą i wskazuje na fundamentalną współzależność procesów i zjawisk – dlatego daje ogromną szansę na samo – wyzwolenie swojego umysłu z jego bezustannych projekcji i lgnięcia do pojęć jako określeń „prawdy”. W wymiarze znarkotyzowanego formą umysłu następuje coraz więcej zaburzeń i brutalnego „wyrwania” z rutyny i nawyku, ponieważ terror nadmiaru i uwikłania staje się nie do zniesienia i zaczynamy raz po raz „rozpadać”. Kiedy ten „rozpad” stanie się permanentny mamy w zasadzie dwie drogi. Możemy iść w stronę samodestrukcji, cynizmu i dekadencji jak wszystko wokół i ulec modułom zaprogramowanej przed „udomowieniem i kulturą” gadziej natury, lub możemy użyć rozpadu do Przebudzenia, ponieważ jesteśmy wyrwani ze snu – rojenia w możemy ujrzeć prawdziwe oblicze tak zwanej cywilizacji w fazie schyłkowej i jej okrutnych egoistycznych programów. Możemy użyć gówna jak nawozu do twórczej pracy nad sobą i stanem własnej świadomości. Najważniejsze jest Rozpoznanie swojego uwarunkowania jego skali i specyfiki – dlatego coraz częściej wychodzisz ze świata i wchodzisz w siebie w swój własny stan i badasz gdzie „ty” się kończysz i gdzie zaczyna się „świat”. Nazwane jest to eksploracją Pogranicza. Badasz swój wymiar istnienia, zamiast bez ustanku być zajętym i zaangażowanym w produkty i wytwory Maszyny. 

„Nic nas w tym nie szokuje; nic nie bierze nas z zaskoczenia i nie zmienia radykalnie naszego stosunku do życia. Urodziliśmy się wewnątrz katastrofy i nawiązaliśmy z nią dziwną i wygodną relację przyzwyczajenia. Niemalże intymność. Odkąd pamiętamy, nie było żadnych wiadomości poza tymi o Globalnej Wojnie Domowej. Zostaliśmy wychowani jako ocaleni, jako maszyny do przetrwania. Wychowano nas w przekonaniu, że życie polega na ciągłym parciu naprzód; chodzeniu w obojętności, dopóki nie zostaniemy zmiażdżeni przez inne, tak samo chodzące ciała, które potykają się i same zostają zmiażdżone. Koniec końców, jedyną nowością obecnej epoki jest to, że nic już nie da się ukryć, że w pewnym sensie wszyscy o tym wiedzą. Stąd ostatnie widoczne usztywnienie systemu: jego motywy zostały zdemaskowane, nie ma sensu ich odrzucać.”

Maszyna jest Programem, Nawykiem, Schematem, Rutyną. Maszyna jest Warunkiem reprodukującym bez ustanku Wzór Zniewolenia w fizycznej manifestacji jest przemysłowo – informacyjną cywilizacją, na poziomie energii jest pasożytem, natomiast w esencji jest Ignorancją, Pożądaniem i Przemocą zakodowaną w każdym z nas, ponieważ to z naszej świętej energii twórczej ona powstała – to my stworzyliśmy Maszynę. Nie istnieje gdzieś na zewnątrz i nie stworzył jej diabeł. Maszyna żyje i funkcjonuje w nas a jej skala jest rezonansem naszej Ignorancji, Pożądania i Przemocy – Kolektywnym Polem. Dlatego prawdziwa „walka” toczy się wewnątrz, ponieważ wtedy pracujemy z pierwotną przyczyną, a nie ze skutkiem, którym jest Forma – Przejawienie. Dlatego każda rewolucja jest krwawą farsą, dlatego każda zmiana na zewnątrz w istocie niczego nigdy nie zmienia w sposób rzeczywisty – jest jedynie chwilową iluzją, ponieważ zmieniasz jedynie parametry jednak nie dotykasz rdzenia programu sterującego, a ten program nosimy w sobie. W istocie jesteśmy architektami swojego własnego stanu. 

Dlatego rewolucje nigdy nie przynoszą prawdziwej zmiany, ponieważ wcześniej czy później wracamy do egotycznego programu „ja, mnie, moje”. Slogan „dla ludu” staje się dyktaturą „dla mnie” – to jest nieuniknione i to się powtarza bez końca, ponieważ jest wdrukiem w kolektywnej matrycy świadomości. To jest zwierzęce okablowanie. Dla Prepersa Jezus był jednym z pierwszych Soterów, kimś kto próbował zhakować program „ja, mnie, moje”. Nie jest istotne czy był bogiem; synem ojca w tak zwanych niebiosach, ponieważ ta opowieść jest bez znaczenia. To co ma znaczenie to fakt, że jego świadomość  nie była z tego zaprogramowanego świata – stanowił nowy zapis i przyniósł coś czego tutaj nie było, coś co było Nauką o Wyzwoleniu, coś co do tej pory jest skuteczne. Dlatego jest Bramą. Prorokowanie poprzez Słowo – Wirus, który wchodzi do Serca i Odmienia dla tych, którzy mają uszy, aby naprawdę usłyszeć i oczy, aby zobaczyć Prawdę. „Prepers” oznacza kogoś kto jest przygotowany, gotowy aby ruszyć w drogę bez pewności zbawienia, zaufać temu co operuje w milczeniu poza Mózgogłowiem.

Temu co prowadzi. 

Mądrość. Miłość. Wiara, która jest tajemnicą której Mózgogłowie nie może posiąść, nie może zniewolić, nie może użyć. Dlatego Wiara jest łaską, która nie jest skutkiem twoich działań. Jest jak poezja. To otwarta Brama do Wyzwolenia. W tym cynicznym zmechanizowanym lalalendzie, parku smutnej rozrywki, wiecznym niezrealizowanym planem noworocznym Jego Słowo będzie nabierać Mocy, bowiem dopiero teraz będzie odsłaniało swoje prawdziwe znaczenie. To Ostrze unicestwi Imperium i obróci w pył Czarnych Magów, ponieważ ich władza jest niczym. Czyste serce nie ma w sobie sekciarstwa po prostu rozpoznaje Mistrza bez względu w jaką tradycję, sektę i denominację został przywłaszczony w mroku dziejów, bowiem Istota przekracza formę i nigdy nie jest jej podległa. Mądrość, Miłość i Wiara jest poza tradycją, poza strukturą, poza nazwą i formą. Jest Uniwersalna i niezależna ze swojej własnej wrodzonej natury. To zrozumienie uwalnia. Miłość jest Drogą. Wiara daje Moc i przezwycięża Królestwo Strachu – Imperium. 

Jednak prawdziwa Wiara potrzebuje przestrzeni poza wpływem Maszyny, przestrzeni, która nie została jeszcze zawłaszczona przez to co sztuczne. Nie uległa dominacji Maszyny. Tą przestrzeń tworzy modlitwa i medytacja i sprzyja temu Natura – las, rzeka, góra, polana – dlatego niszczenie przez cywilizacyjną kurwicę natręctw naturalnego biologicznego habitatu jest niszczeniem świętej przestrzeni i prawdziwych świątyń, które w rzeczywistości nigdy nie są wytworem ludzkim. Na tej planecie istnieją Miejsca Mocy, których nikt nie zbudował, ani nie stworzył. Nazywane są Portalami do innych wymiarów percepcji. Są to miejsca rekonfiguracji ustawień – nazwane jest to „poszerzeniem pola” – przebudzeniem tego co poza zmysłami. Rdzenne kultury są strażnikami tych miejsc i przetrwanie tej wiedzy i tych tradycji jest fundamentalne z duchowego punktu widzenia. Dla maszynowej „nowoczesnej” zmodyfikowanej świadomości ludzi – zwierząt jawią się jako prymitywne i pozbawione tak zwanych wartości użytkowych. W ich pierwotnym (niezmodyfikowanym) stanie nie istnieje pojęcie własności i posiadania, nie mają tego w systemie, ponieważ pojęcie „własności” jest absurdem. Nic do nas nie należy, nad niczym nie możemy panować prócz nas samych. Wszystko wcześniej czy później musimy zostawić i uwolnić, ponieważ taka jest funkcja „śmierci”. Śmierć uwalnia nas od utożsamienia, tworzy nową monadę, oczyszcza pole. 

Bug z Chmury chce nieśmiertelności – cyfrowego transferu umysłowej treści, pragnie ekspandować do wiecznego nadmiaru – rozrastać się i pęcznieć bez końca, uwodzić swoją zaprogramowaną „wszechwiedzą”, którą zassał z waszych portali społecznościowych i zasobów sieci, by was omamić i zaprowadzić do bezdennej „króliczej nory rozrywki” i wirusów – paranoi epickich teorii spiskowych. Nazwane jest to Mrocznym Królestwem lub Panowaniem Maszyny. To jest jedna ze wspomnianych opcji. Ścieżka Mózgogłowia. Druga opcja ma naturę wewnętrzną – kontemplacyjną. Jest to ścieżka Ducha, która rezonuje z naturalnym światem i naturalną świadomością, która zamiast ciągle czegoś chcieć i z czymś walczyć – odpuszcza i relaksuje się w swoim własnym stanie. 

Z tego stanu samowyzwolenia promieniuje niepojęta w tym świecie wewnętrzna radość i łagodność, po prostu cenisz doświadczenie bez względu na jego formę, ponieważ jest przejawieniem czegoś pierwotnie wolnego, czegoś co nie ma lokacji i miejsca docelowego, czegoś co niczego już nie chce. Jeżeli niczego już nie chcesz w pewnym senie przekraczasz sam warunek Gry.

Chcieć, pożądać, pragnąć, usiłować, starać się i zabiegać to jest fundamentalny wdruk warunkujący świadomość i postawę gracza. To jest game – drive, który decyduje o tak zwanym „sukcesie” w rozgrywce, którą wszyscy ostatecznie przegrywają tracąc pionka poprzez śmierć i w tej chwili rozpadu dociera do nich prawda, że cały ten wysiłek, okupiony najczęściej używaniem innych i wynikającym z tego cierpieniem, jest w swojej esencji bezsensowny. Tracisz piękno i mądrość każdej chwili na rzecz urojonej przyszłości, która nigdy nie jest taka jaką ją sobie wymyśliłeś i nigdy ciebie nie spełnia. Nie możesz spełnić czegoś co jest nienasycone i bez ustanku głodne, czegoś co jest konstruktem pragnień i niechęci. Nie możesz spełnić snu, ponieważ jest nierzeczywisty. To jest zrozumienie z perspektywy Ducha. 

Dlatego Prepers białą farbą na smolistym dachu „osiągnięć” napisał specjalnie dla sztucznych oczu – kamer tych bez ustanku kontrolujących nas dronów sterowanych przez tych, którym wciąż się wydaje: 

„Odpuść”. 

ANALOG, VLOG

ANALOG # 49

Galeria