Nasza idea Boga mówi nam więcej o nas samych niż o Nim.
Thomas Merton, Nowe ziarna kontemplacji




















Kontemplacja to najwyższy przejaw intelektualnego i duchowego życia człowieka. To właśnie owo życie, w pełni przebudzone, w pełni czynne, w pełni świadome tego, że żyje. To duchowy cud. To nagłe zatrwożenie świętością życia i zachwyt nad nią. To wdzięczność za życie, za świadomość i za istnienie. To wyraźne uświadomienie sobie faktu, że nasze życie, a wręcz istnienie ma swój początek w niewidzialnym, transcendentnym i nieskończenie obfitym Źródle. Kontemplacja to, nade wszystko, świadomość realności tego Źródła. Kontemplacja zna to Źródło – niejasno, niewytłumaczalnie, lecz z pewnością wykraczającą poza rozum i prostą wiarę. Kontemplacja to rodzaj duchowej wizji, do której i rozum, i wiara aspirują już przez samą swoją naturę, bowiem bez niej zawsze będą niepełne. Lecz kontemplacja nie jest wizją dlatego, że widzi „bez widzenia” i zna „bez poznawania”. Stanowi niezmierzoną głębię wiary, wiedzę niemożliwą do uchwycenia w obrazach, w słowach, czy nawet w klarownych pojęciach. Słowami czy symbolami można ją zasugerować, lecz próbując jej dowieść, kontemplacyjny umysł odwołuje to, co powiedział i zaprzecza temu, co potwierdził. Bowiem w kontemplacji wiemy przez „niewiedzę”. Lub raczej wiemy poza wszelką wiedzą czy „niewiedzą”.
(…)
Kontemplacja nie jest i nie może być funkcją tej zewnętrznej jaźni. Istnieje niemożliwy do zniwelowania rozdźwięk pomiędzy głęboką transcendentną jaźnią, która budzi się tylko podczas kontemplacji, a powierzchowną, zewnętrzną jaźnią, którą często utożsamiamy z pierwszą osobą liczby pojedynczej. Musimy pamiętać, że to powierzchowne „ja” nie jest naszą prawdziwą jaźnią. To tylko nasza „indywidualność” i nasza „empiryczna jaźń”, a nie ta niewidzialna i tajemnicza osoba, którą jesteśmy w oczach Boga. „Ja”, które działa w świecie, myśli o sobie, obserwuje swoje zachowanie i mówi o sobie, lecz nie jest prawdziwym „ja”, które w Chrystusie zostało zjednoczone z Bogiem. W najlepszym razie jest to szata, maska, przebranie tej sekretnej i nieznanej „jaźni”, której odkrycie większości z nas nie będzie dane aż do śmierci*. Nasza zewnętrzna, powierzchowna jaźń nie jest ani wieczna, ani duchowa. Daleko jej do tego. Przeznaczeniem tej jaźni jest zniknięcie – rozwieje się ona niczym dym z komina. Jest niezwykle wątła i ulotna.
Thomas Merton, Nowe ziarna kontemplacji