Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; lecz wtedy twarzą w twarz. Teraz poznaję częściowo, wtedy będę poznawał tak, jak sam zostałem poznany.
Pierwszy list do Koryntian, 13, 12

Kiedy naprawdę jesteśmy w sobie – czas zwalnia i ukazuje to co ukryte i subtelne, to co ginie w pośpiechu i roztargnieniu. To co ma prawdziwe znaczenie i jest żywym pokarmem. Świadomość ulotności i przemijania jest tym co rodzi wzruszenie kiedy jesteśmy w tej czystej i niewinnej prostocie chwili, którą naprawdę można rozpoznać. To Rozpoznanie jest Obecnością.
Ta Obecność jest naszym prawdziwym domem, a ten który nam ją wskazał jest Autentycznym Nauczycielem, kimś kto rzeczywiście nas Przebudził do tego co jest. Po każdej ciemności przychodzi światło, czasem trzeba to przetrwać, bowiem nic nie możemy zrobić, ponieważ cień jest zbyt gęsty i osaczający. Czasem życie jest bez litości i budzi nas z letargu bez ostrzeżenia i wskazuje na prawdę cierpienia, wówczas nauka o przemijaniu jest ulgą i pociechą w przeciwieństwie do tego, że dobro i szczęście również podlegają temu samemu procesowi. To jest Prawo.
Entropia jest domyślnym ustawieniem tej gry. Kiedy przestajemy być Obecni i Świadomi, kiedy przestajemy przejawiać Troskę i dbać o rzeczywistość naszego doświadczenia – wszystko w bardzo szybkim tempie traci blask i żywotność, traci urok i magiczny pierwiastek stając się czymś ciężkim i nudnym. Czymś co zaczyna nas męczyć i nużyć. To stan naszego umysłu tworzy każdą wizję nakładając filtr emocji i projekcji, dlatego umiejętność oczyszczania naszego umysłu, znajomość rytuału, medytacji, ceremonii jest tak konieczna. Jednak potrzebujemy do tego intymnej i głęboko naszej przestrzeni, czegoś z czym sami nawiązaliśmy prawdziwy kontakt – co stworzyliśmy w przestrzeni własnego serca. Dla mnie prawdziwa duchowość jest osobista – jest tym co tworzymy całe swoje życie ufając sobie i swojej pierwotnej intencji by bez ustanku szukać w sobie Dobra. To Dobro nie jest żadną „świętą” tajemnicą, czy okultystyczną wiedzą ukrytą przed profanami – to jest nasza naturalna jakość, nasz naturalny stan, który odkrywamy kiedy przebijamy się przez kłębowiska złudzeń i iluzji, kiedy oddech prowadzi nas do Rdzenia. To Królestwo nie jest z tego świata, choć w tym świecie możemy je odkryć i urzeczywistnić. To jest dla mnie Prawdziwa Wiara – Ufność, która jest ze mną nawet w Ciemności. To jest to co pozwala ludziom przetrwać piekło i uczynić z tych doświadczeń prawdziwą naukę.
Głęboko wierzę w naszą zdolność do rozwoju i ewolucji, szczególnie wtedy kiedy nasz „bilans startowy” nie jest łatwy i z doświadczenia widzę, że to staje się naszym ogromnym zasobem kiedy docenimy trudne i bolesne doświadczenia. To cierpienie kształtuje naszą Moc i uczy adaptacji i pokory wobec życia, dlatego z tej perspektywy ma swoją funkcję i z biegiem czasu staje się realną Mądrością. Kiedy poznajemy swój cień, te mroczne strony naszej osobowości i uwarunkowania, wówczas przestajemy w takim stopniu oceniać innych. Rozumiemy, że każdy z nas ma swoje lekcje i wyzwania i mechanizm projekcyjny oraz idące wraz z tym percepcyjne i mentalne złudzenia – co w naukach nazwane jest wizją karmiczną. Z tej perspektywy ten świat jest, był i będzie wymiarem odwiecznego chaosu, który my – ludzie staramy się „urządzić” w zgodzie ze swoją wizją. Jednak w istocie ta wizja jest bardzo ograniczona i skażona u podstawy fiksacją na fundamentalnym złudzeniu – realnego istnienia zarówno podmiotu jak i przedmiotu czegoś co określamy „ja” i „to”, „ty” – zjawisko na zewnątrz „mnie” na które muszę bez ustanku reagować, odpowiadać, mieć relację. Jednak te relacje z natury naszych złudzeń już są zaburzone i pełne oczekiwań – co skutkuje nie mającymi końca rozczarowaniami. „Rzeczywistość” nas permanentnie zawodzi i zwodzi – ukazując w ten sposób, jeżeli jesteśmy gotowi skalę naszego zamroczenia – nasze śnienia na jawie.
Mało kto potrafi być i jest Naprawdę Otwarty i Naprawdę Przytomny. Świadomy w pełnym sensie tego słowa. Takie istoty są naprawdę rzadkie w tym wymiarze i z natury są Prawdziwymi Nauczycielami, którzy potrafią się „przebić” przez iluzoryczne kolektywne pole hipnozy Mózgogłowia pod jaką jesteśmy i w jakiej się rodzimy. To jest domyśle ustawienie Samsary – uwarunkowanej cyklicznej egzystencji naznaczonej i zaprogramowanej przez cierpienie. Budda wskazał na to jako pierwsze i jest to poza spekulacją i dyskusją Mózgogłowia. Kiedy naprawdę to zrozumiemy poszukiwanie Autentycznej Ścieżki do Wyzwolenia staje się najważniejszym aspektem naszej egzystencji, a znalezienie jej największym błogosławieństwem, bowiem wówczas nasze życie ma fundamentalny sens, staje się Cennym Darem, czymś nie do przecenienia. Kultura w jakiej żyjemy wyczerpuje swoje własne paradygmaty, stając się na wskroś nihilistyczna i pozbawiona pierwiastka duchowego a tym samym radykalnie materialistyczna i martwa. Oznaką tego procesu jest fiksacja na technologii i brak głębszej refleksji na temat samego kierunku tak rozumianego „postępu”, a co najważniejsze jego konsekwencji dla wszystkiego co nie jest ludzkie i dla ludzi. To produkty zmutowanej i wyalienowanej z Natury istoty ludzkiej, którą w tym stadium charakteryzuje duma i arogancja. Widać na masową skalę w naszym stosunku do planety i fundamentalnych biologicznym parametrów jakimi jesteśmy ograniczeni i uwarunkowani (zasoby, przeludnienie, zanieczyszczenie) i choć świat naukowy bez ustanku informuje nas o skali problemu i konsekwencjach naszego stylu życia jesteśmy tak zamroczeni, że wbrew faktom tworzymy fantazje, że wszystko jakimś cudem będzie dobrze. Jednak już czujemy skutki tej zbiorowej hipnozy chwilowego dobrobytu, którego koszty będą rosnąć do rozmiarów, które przekroczą naszą zdolność do tej odwiecznej racjonalizacji. Tutaj następuje twardy reset Mózgogłowia – upadek logiki i rzeczywistość staje się irracjonalna. Porządek staje się chaosem, ponieważ tracimy zdolność radzenia sobie z tak wieloma jednoczesnymi destrukcyjnymi procesami i zaburzeniem całego planetarnego życia. To jest faza radykalnego upadku.
Po raz kolejny.

I ponownie Mistrz Padma powiedział: Tsogyal, podczas strasznej zimy ostatniej epoki ludzie będą cierpieć w następujący sposób: prawa królewskie zanikną jak zachodzące słońce, a zasady religijne poddanych złamią się jak jedwabny węzeł. Studiowanie i nauczanie Dharmy na całym świecie znikną jak płatki śniegu na wodzie. Ci, którzy rozmyślają nad naukami i medytują, będą czymś rzadszym od gwiazd o świcie. Wykwalifikowani mistrzowie, którzy mają na celu przynoszenie pożytku innym, znikną jak kamień wrzucony do studni, a wszystkie gatunki zwierząt zostaną wycięte jak zboże w żniwa i nie będą niczym więcej jak tylko opowieściami poprzednich pokoleń. Duchowi nauczyciele, którzy przypominają łodzie i mosty, znikną w wodzie wielkiej niewoli. Ludzie o pozytywnych właściwościach znikną jak trawa i krzaki wymiecione przez kosmiczny wiatr, a nauki Buddy Śakjamuniego znikną jak cienie o zmierzchu.
Kiedy nadejdzie ta epoka, twoje łaskawie wypowiadane słowa będą odbierane jako upomnienie i diatryba. Kiedy będziesz mówić innym, aby praktykowali Dharmę, odpowiedzą: ‚Rób to sama’! Kiedy będziesz nauczać o umyśle buddy, znajdą wymówki, mijając się z sednem rzeczy. Kiedy usłyszą nauki o zaufaniu do prawa karmy, powiedzą: „To nie jest prawda, lecz fałsz”!
W owym czasie sposobem ludzi na życie będzie zabijanie; ich zajęciem fałsz; używając przebrania, aby wesprzeć zaufanie do nich, będą mordować za pieniądze i znajdować rozkosz w perwersjach seksualnych. Swoim głównym celem uczynią zdobywanie dóbr i posiadłości, będą zabijać i zjadać w akcie religijnym żyjące istoty. Takie czasy nadejdą.”
Guru Rinpoche
Odłączyliśmy się od „świata śnienia” dlatego cierpimy na amnezję, nikt nie przekazuje już odwiecznych opowieści poprzez żywe słowo – energię. Teraz mamy tylko narracje o sobie samych, a „starszyzna” dogorywa w przytułkach obojętności i zapomnienia. Doraźność stała się receptą na lek niepamięci. Bierzemy tego coraz więcej przez zimny kabel – babel. Śmiercionośny roztwór bezsensownej i bezwartościowej „rozrywki”. Narkotyk cybernetycznych społeczności – zaszczutych do pastwisk wielkich klonów – miast, gdzie coraz mniej przestrzeni i zjawisk spoza ludzkiego świata. Gatunek – rabunek gotujący się na wolnym ogniu spowodowanych przez swoją chciwość i głupotę postępujących zaburzeń Natury i coraz bardziej widocznej fazy nieubłagalnych konsekwencji. Ten świat umiera na naszych znarkotyzowanych oczach stając się coraz bardziej toksycznym wysypiskiem śmieci.
Jednak w istocie jest to tylko Proces w nieskończonym korowodzie kosmicznych i planetarnych zmian. To wydarzyło się już miliardy razy i nie jest tak naprawdę niczym szokującym. Jest konsekwencją nadużycia wolności i braku realnego rozwoju tego co ma prawdziwe znaczenie, jest lekcją do zapisania w Kronikach Bezczasu. Esencja bez ustanku nas uwalnia z warunku kiedy przychodzi koniec cyklu. To jest wrodzony w nas wymiar błogości do którego wracają bez wyjątku wszyscy i wszystko. Później znów wszystko się powtarza. To jest Loop. Karmiczny potencjał łączy nas w sieci i układy – tworzy kolejne matryce Gry w których się odradzamy by podróż mogła trwać dalej, bowiem nic nigdy nie umiera w prawdziwym sensie. Mamy do spełnienia Wszystko – dlatego tu byliśmy, jesteśmy i będziemy. To nie ma końca i nie ma epilogu, bowiem tego kodu światła i energii nie można wyczerpać – jest poza czasem. Jednak zatraciliśmy tą percepcję, ponieważ Zgęstnieliśmy i teraz postrzegamy jedynie grube warstwy fizycznego wymiaru w którym stworzyliśmy opartą na patologii eksploatacji krótkotrwałą hałaśliwą i brutalną kataboliczną cywilizację, która właśnie sama siebie pożera i konsumuje jednocześnie zasilając resztkami energii. To jest Domyślne Prawo Entropii, bowiem kiedy aktywnie nie uczestniczymy w procesie życia i nauki, kiedy tracimy stan Zadziwienia i zdolność dostrzegania prawdziwej Magii wówczas to entropiczne prawo dominuje nasze życie.

Większość z nas żyje ze świadomością skonfigurowaną wokół naszej percepcji i świata zewnętrznego, stając się Reakcją, Odpowiedzią, będąc absolutnie podłączonym pod Matrycę Snu i nadzorujących go Czarnych Magów, którzy w tej chwili wiedzą za pomocą technologii o nas więcej niż my sami. Dlatego w cyfrowej gospodarce opartej na danych to my istoty ludzkie jesteśmy zasobem i zasilaniem całego systemu w procesie tworzenia agregatów sztucznej maszynowej inteligencji i Królestwa jej dominacji. Nazwane jest to Koronacją Mózgogłowia – Królestwem Maszyny i o tym był Matrix – film absolutnie wizjonerski, który ukazuje nam konsekwencje naszej fascynacji Tech. Technologia jest użyteczna i pomocna zwłaszcza w rozwijaniu własnej kreatywności, jednak jej dominacja powoduje regres ludzkiej istoty, która staje się coraz bardziej pogrążona w głupocie i lenistwie. To jest Niedziela – ostatni rozdział mojej książki „17” – apatyczna, konsumpcyjna i dekadencka cywilizacyjna faza schyłkowa, która jest naszą codziennością. Jej znakiem charakterystycznym jest Uzależnienie i proces dezintegracji osobowości oraz wszelkiej maści parareligijne i „mistyczne” spazmy desperacji. Stajemy się coraz bardziej neurotyczni i zagubieni, przytłoczeni nadmiarem wszystkiego, mamy coraz mniej przestrzeni i wolności. Narasta w nas i w świecie Chaos – oznacza to zawsze radykalną zmianę – Rewolucję Paradygmatu. Upadek Układu. Rozkład Znaczeń i Sensów. To jest Tranzyt. Dlatego mamy do czynienia z taką masą duchowych ofert, ponieważ nasza kolektywna świadomość wie „co się święci” i teraz następuje rozdanie do następnej planszy. Materia idzie na przemiał, a Duch ma możliwość Przekroczenia.
Rodzi się Nowy Świat i kształtująca go Świadomość. Oznacza to brak jednoznaczności – wielowymiarowość. Oznacza to jednoczesny wzrost tego co świadome i rozpad tego co nieświadome. To jest ogromny potencjał dla Ducha i ogromne wyzwanie dla materii i ciała, które jest zaprogramowane na przywiązanie, pożądanie i rywalizację o zasoby. Teraz każdy z nas może uświadomić sobie, że jesteśmy czymś znacznie większym niż biologia, niż program. W swojej Esencji jesteśmy Potencjałem. W pewnym sensie śmierć ciała jest Uwolnieniem – jest Rytuałem Przejścia. Jest szansą dla Prawdziwej Wolności. Jednak w istocie mało kto potrafi się uwolnić i nie być zmuszonym do powrotu w Koło. Jest tak ponieważ kompletnie nie wiemy kim jesteśmy poza tą osobowością i ciałem, poza wgraną przez System Ignorancji rolą, poza byciem funkcją w Układzie. Kiedy budzi się w nas Pierwotna Świadomość wówczas chcemy się przygotować do Procesu Rozpadu Formy, ponieważ wcześniej czy później jest to nieuniknione. To decydujący etap Gry. Oswajanie nietrwałości i śmierci jest dotykaniem najbardziej pierwotnego Lęku – jest prawdziwą Ścieżką Wyzwalania. Trzymać wszystko w otwartej dłoni i pozwalać odejść w każdej chwili. Nie zamykać oczu, nie uciekać w uduchowione transy i psychodeliczne światy, których nie ma końca. Być Przytomnym i zdolnym do tańca ze swoim własnym cieniem z tym co w nas destrukcyjne i negatywne – przyjąć to i w pełni zaakceptować. Nie udawać świętego, lepszego – nie udawać nikogo i niczego, bowiem wszystko to jest jedynie towarem / zawartością skazanym na rozkład. To co Nagie i Czyste zawsze tu Jest bez względu na nasze absurdalne duchowe piruety i popisy. Stracimy całą zajebistość. Cały splendor. Stracimy wszystko co jest sztuczne. Wchodzimy w To zupełnie nadzy i bezbronni. Śmierć otwiera drogę Życiu i rozbiera nas na Wejściu / Wyjściu.
Dlatego nikt nie może kontrolować Ducha.