PIRACKIE OPOWIEŚCI

MOLK  

Nie móc już móc prowadzi do niszczących samooskarżeń i do autoagresji. Podmiot osiągnięć jest w stanie wojny z samym sobą. Chory na depresję to inwalida tej wewnętrznej wojny. Depresja jest chorobą społeczeństwa cierpiącego na nadmiar pozytywności. Jest lustrzanym odbiciem ludzkości, która sama ze sobą toczy wojnę.

Byung-Chul Han. „Społeczeństwo zmęczenia i inne eseje”. 

Byliśmy wyrzutkami żyjącymi na peryferiach tego żarłocznego cyfrowego Molocha, którego zrodziło kolektywne ludzkie Mózgogłowie w szaleństwie tak zwanego „postępu”, który w samej istocie był wirusem narastającego zagubienia i okrutnej beznadziei, który przedostawał się z mózgu do mózgu przez tak zwane Podpięcie – Kabel Babel. Wszystko stawało się coraz bardziej idiotycznie – identyczne, infantylnie indoktrynalne – wszystko było coraz bardziej niczym. To „nic” stanowiło spajającą wręcz religijną ideologię, która tworzyła bez ustanku nowy meta – język o niczym dla wszystkich – nikogo. To było prawdziwym klonowaniem poprzez Sygnał Hipnozy – jednolitość – jednomyślność udającą wielość i tak zwany wybór. Jednak ten wybór był fundamentalną iluzją – wiara w to była cechą charakterystyczną stanu hipnozy – niepoczytalności. Ponieważ ostatecznie na samym końcu to wszystko kończyło w gardle i jelitach Molocha i stawało się po prostu gównem – nawozem całego Królestwa Mono – uprawy. To była nieustająca uczta ofiarna – ostatnia wieczerza gdzie pożywieniem była masa ludzka, a prawdziwym frykasem ci, którzy jeszcze się opierali zmieleniu i mieli w sobie proteiny Ducha i witaminy wyobraźni i dość inteligencji, żeby po prostu widzieć, słyszeć i czuć to co jest wciąż poza Sygnałem Hipnozy, poza detekcją Maszyny. 

Moloch – Maszyna żąda ofiar z dzieci ponieważ mają w sobie najwięcej tak zwanej esencji – tego co nie zostało jeszcze zmodyfikowane, co nosi w sobie czysty pierwiastek ducha i niewinności – tego Maszyna pragnie jak najwięcej. Dlatego dzieci są ofiarą dla niego i jego sługusów – tak zwanej „elity” w paranoidalnej piramidzie – wąskiego gardła, oka igielnego przez które przechodzą ci pozbawieni serca i wchodzą do Królestwa Nicości by wszystko przemieniać w nicość. Dlatego w tak zwanej „Sieci” dzieci stają się influenserami przenoszącymi wirus. W zamian dostają uwagę, fame, pieniądze do czasu kiedy nie zostaną strawione i wyssane do samego szpiku kiedy stają się odpadem na wysypisku odpadów i zasilaczem Maszyny i towarem do sprzedania dla użytkowników nicości. Tak działa ten System Pożerania. Algorytm skalibrowany na unicestwienie. 

Środowisko technologiczne jest modus operandi tak zwanej współczesności – „nowoczesności” i zrodziło z siebie swój własny dominujący gatunek, który w tej fazie opowieści tworzy tak zwane „Ciało”. To Ciało działa poprzez skolektywizowany społeczny umysł – roju, który został zainicjowany wraz z rozwojem mass mediów opartych na tak zwanym „Sygnale” i „Programach”. Od radia, telewizję po filmy i ostatecznie Sieć. To jest podpięcie synchronizowane z czasem i masą – rojem. Istoty ludzkie mają potencjał woli – tworzenia – zdolność sprawczości dlatego najważniejsze z punktu widzenia Maszyny jest przekierowanie tej energii na rozwój technologii, ponieważ ostatecznie prowadzi to do zerwania połączenia z środowiskiem naturalnym i stworzenia sztucznej struktury życia w całości opartej na środowisku technologicznym i dominacji Mózgogłowia. Tutaj najważniejsze są dzieci i ich uzależnienie od technologii oraz kompletny brak zainteresowania życiem poza sztucznym środowiskiem. To jest ostateczne zadomowienie w neurozie umysłu i brak jakiejkolwiek alternatywy, bowiem zniszczona zostaje wyobraźnia i zdolność do myślenia poza tak zwanym „pudełkiem”, którym jest rzeczywistość zdominowana przez Maszynę – Molocha wraz z całą jego pustą i jałową ofertą, która zamiast wyzwalać warunkuje ludzki umysł, energię i ciało w Symulacji – Projekcji. Upodabnia ludzi do maszyn i maszyny do ludzi. To jest pułapka „wygody” i „łatwości”, które są niczym innym jak jedynie iluzją za którą stoi ostateczne uwięzienie w swoich własnych wytworach i obietnica „nieśmiertelności” ludzkich ego – osobowości, bowiem mało kto wychodzi poza ten program umysłu i odkrywa nieskończoność i nie wyczerpalność Potencjału oraz samą Naturę. To tworzy charakterystyczne kolektywne narcystyczne „osobowości graniczne” – borderline w pokoleniu Mutacji  czyli dzieci, które są już wyhodowane w środowisku zdominowanym przez Tech i dla których stanowi to już jedyną „rzeczywistość” jaką znają. Przy tym gwałtownym procesie następuje radykalna zmiana struktury umysłowej i emocjonalnej i powstaje nowy meta – język, którego już nie są w stanie zrozumieć starsze pokolenia. 

Pierwsza faza mutacji zawsze jest chaotyczna i pełna cierpienia, jednak z czasem następuje tak zwana normalizacja i inkarnują tutaj istoty kompatybilne z technologiczną wizją. Ważnym jest rozumieć, że jest to w pewnym sensie poza naszym rozumieniem „właściwe” i „niewłaściwe”, bowiem jest to wynikiem kolektywnej karmy gatunku. To jest konsekwencja wyboru i działania i zawsze jest w tym rozwój, nawet wtedy kiedy my z własnego ograniczonego punktu widzenia nie jesteśmy w stanie tego rozumieć i dostrzegać pozytywnego i twórczego potencjału. Jednak jest on zawsze, najczęściej w małej skali i poza „głównym procesem”, bowiem Mądrość i Współczucie jest wrodzone w ten wymiar i przejawia się zawsze nawet przy dominacji negatywnej karmy i deficytu zasług. Często jest to też nieoczywiste i paradoksalne, ponieważ Istoty Mądrości nigdy nie opuszczają tego wymiaru. Najczęściej funkcjonują w ukryciu na wodach peryferyjnych zmutowanej świadomości, albo w jej głębinach poza detekcją Maszyny. Jednak są też tacy Soterzy, którzy zintegrowali Strukturę Ignorancji i działają pośród Czarnych Magów. Jak to mówią: „po owocach ich poznamy”. Jest tak ponieważ Prawdziwe Współczucie manifestuje się spontanicznie i bez ustanku i nie ma nic wspólnego z tak zwanym „poświęceniem”, które jest niczym innym jak kolejnym ego tripem skalkulowanym na tak zwaną „wdzięczność – dług”. Na tym „jadą” wszelkie para religijne grupy – sekty, których ostatecznym celem jest tworzenie „struktur zasilania” swoich liderów i manipulowanie umysłami swoich wyznawców. To w istocie jest „czarna magia” lub „rytuał cienia”. W tej chwili przy dominacji Tamasu większość wspólnot religijnych jest w ten sposób skalibrowana. 

W tym wymiarze zawsze chodzi o „podpięcie” o pozyskanie pokarmu – energii, dosłownie wszystko działa w ten sam sposób. Cała medialna maszyneria zainstalowana w amoku kontroli i władzy nad umysłami jest w istocie Globalną Strukturą Zniewolenia Świadomości dla potrzeb Maszyny – Molocha – Mózgogłowia. Symulujemy w „hiperrealistycznym videoklipie” wyświetlanym przez Maszynę w naszych umysłach montowanym „na żywo” przez sprzedawców złudzeń i akwizytorów błędnych poglądów, marzeń i pragnień, których ostatecznym celem jest produkcja uzależnień, przywiązań i nałogów, które zaprowadzą nas na same bagniste dno. Dzieci są „towarem” tego świata od ich ciał i energię po ich umysły – całe sztaby poddanych tresurze i zahipnotyzowanych pracowników Molocha dba o to by wpadły do tej chaotyczniej Otchłani skalibrowanej jedynie na pozyskiwanie zasobów energii i uwagi oraz jednoczesnym hodowaniu całych pokoleń niewolników zaprogramowanych na głupotę i konsumpcję i pogrążonych w idiotycznej rozrywce. Praca przyszłości to po prostu bycie paliwem – pokarmem – zasobem – ludzkim warzywem hodowanym przez „władców cienia” podpiętym pod ich „rzeczywistość 2.0”. 

Współczesne społeczeństwo nie jest już Foucaultowskim społeczeństwem dyscyplinarnym złożonym ze szpitali, z domów dla obłąkanych, więzień, koszar i fabryk. Jego miejsce już od dłuższego czasu zajmuje inne – społeczeństwo klubów fitness, biurowców, banków, lotnisk, centrów handlowych i laboratoriów genetycznych. Społeczeństwo XXI wieku nie jest już więc społeczeństwem dyscypliny, lecz społeczeństwem osiągnięć [Leistungsgesellschaft]. Jego mieszkańców nie nazywamy już podmiotami posłuszeństwa, lecz podmiotami sukcesu lub podmiotami osiągnięć. To menedżerowie samych siebie. 

(…)

Społeczeństwo osiągnięć wyzbywa się coraz bardziej negatywności, znosi ją postępująca deregulacja. Pozytywną frazą społeczeństwa osiągnięć jest nieograniczone móc. Afirmatywna pierwsza osoba liczby mnogiej – Yes, we can – wyraża właśnie pozytywny charakter tego społeczeństwa. W miejsce zakazu, nakazu czy reguły wchodzą projekt, inicjatywa i motywacja. Społeczeństwo dyscyplinarne jest jeszcze opanowane przez nie. Jego negatywność generuje szaleńców i przestępców. Społeczeństwo osiągnięć produkuje natomiast chorych na depresję i nieudaczników.

Paradygmatyczna przemiana społeczeństwa dyscyplinarnego w społeczeństwo osiągnięć na jednym poziomie zachowuje ciągłość.Społeczną nieświadomość cechuje mianowicie wyraźne dążenie do maksymalizacji produkcji. Od pewnego poziomu wydajności techniki dyscyplinujące, czy szerzej: negatywne schematy zakazu, szybko docierają jednak do swoich granic. Aby móc dalej zwiększać wydajność, paradygmat dyscypliny musi ustąpić paradygmatowi osiągnięć, to jest pozytywnemu schematowi możności, ponieważ od pewnego poziomu wydajności negatywność zakazu działa blokująco i uniemożliwia jej dalszy wzrost.

Byung-Chul Han. „Społeczeństwo zmęczenia i inne eseje”. 

Tym światem rządzą Kapłani tej Struktury – od niepamiętnych czasów „dziel i rządź” poprzez negatywne stany i okoliczności. Ponieważ dla nich „aplituda strachu” jest najbardziej „oktanowa” – jest najlepszym i najbardziej wydajnym paliwem Kontroli. Dlatego dobroć, zaufanie i pozytywne stany świadomości są naszą ochroną przed napastliwą i opresyjną Strukturą Kontroli. Przede wszystkim musi się tutaj pojawić prawdziwa świadomość – zdolność widzenia i czucia poza symulacją oparta na Połączeniu z Istotą Życia z tym co nie zostało sztucznie stworzone z intencją posiadania i kontrolowania. W rzeczywistości chodzi o szczeliny w sieci – czyli jednostki, które nie ulegają hipnozie i ich zdolność do tworzenia wartościowych i wyzwalających kodów – komunikatów. To jest nazwane hakowaniem paradygmatów w oparciu o przestrzeń serca i pierwotną mądrość. To wymaga wypięcia, zdolności do szacunku wobec samego siebie bez udziału w „społecznej klasyfikacji generalnej”, która jest w tej postaci toksyczną strukturą infekcji wirusem otępienia i ignorancji. To homogeniczna coraz bardziej bezsmakowa masa nadzorujących siebie niewolników. To jest społeczeństwo klonów – zombie żerujących na resztkach energii jaką jeszcze mają. Z punktu widzenia Maszyny są w zasadzie martwi i bezwartościowi, ponieważ w rzeczywistym sensie nie są już w stanie niczego tworzyć, nie ma w nich kreatywności i zachwytu, nie ma zdolności do odkrywania. Dla Molocha najważniejsze są dzieci ponieważ wciąż mają w sobie „zasoby wolności i życia” mają w sobie radość i czystość istoty ludzkiej, której jeszcze nie przemielono przez całą tą taśmę produkcyjną „nowoczesnego społeczeństwa bodźca i sygnału” na końcu której jesteś po prostu niczym – skazanym na łaskę i niełaskę Struktury Dominacji. 

99 % Odpadu.

Aby pozwolić odejść cierpieniu, musimy dopuścić je do świadomości. W medytacji buddyjskiej nie dokonuje się tego z pozycji: „Ja cierpię”, lecz przyjmując, że „cierpienie jest obecne”. Nie identyfikujemy się wtedy z bólem, ale po prostu akceptujemy jego istnienie. Nie powinno się myśleć w kategoriach: „Jestem gniewną osobą, łatwo się denerwuję, jak mam się tego pozbyć?”, ponieważ umacnia to jedynie wszystkie nasze wyrobione sądy na swój temat i utrudnia spojrzenie na siebie z dystansu. Wszystko staje się wtedy bardziej zagmatwane, ponieważ mamy tendencję do tłumienia, osądzania lub poddawania krytyce wszelkich odczuwanych problemów, a także myśli, uznawanych za „moje”. Skłaniamy się wtedy raczej ku identyfikowaniu się, aniżeli ku obserwacji, byciu świadkiem i rozumieniu rzeczy takimi, jakimi są. Jednak kiedy tylko przyznamy, że istnieje pomieszanie, gniew lub złość, to uczciwa refleksja nad prawdziwym stanem rzeczy powoduje, że utarte przypuszczenia zanikają lub przynajmniej przestajemy brać je pod uwagę.

Nie starajcie się więc chwytać tych rzeczy jakby były osobistymi wadami, lecz kontemplujcie te uwarunkowania jako nietrwałe, niedające satysfakcji i pozbawione istoty. Ponawiajcie refleksje nad nimi takimi, jakimi są. Mamy tendencje, by widzieć życie z perspektywy własnych problemów i zazwyczaj jesteśmy nad wyraz szczerzy i uczciwi w przyznawaniu temu racji. Nasze życie zdaje się to potwierdzać, gdyż nieustannie posługujemy się tym mylnym poglądem. Taki punkt widzenia jest jednak nietrwały, niedający satysfakcji i pozbawiony istoty.”

Ajahn Sumedho – Cztery Szlachetne Prawdy

Jednak w istocie można zhakować tą perspektywę – uczynić z niej narzędzie wyzwolenia. Przekierować energię uwagi na swój własny stan, na samo – obserwację, zacząć badać swoje własne uwarunkowanie w tej Matrycy – odkryć co nas tak naprawdę „więzi” i dlaczego czujemy się tak zależni od tego co ktoś inny zaprogramował. W tym znaczeniu mamy fundamentalną wolność, bowiem póki technologia nie stała się częścią naszego ciała (a do tego to zmierza) wciąż mamy w sobie Naturalny Stan – Prawdziwą Naturę i cała tak zwana „duchowość” polega na tym, aby TO odkryć i uczynić świadomym w każdym momencie. Nie ma w tym potrzeby jakiegoś nawiedzonego mistycyzmu, jakiejkolwiek struktury religijnej, która najczęściej czyni z nas po prostu niewolników swojej nawiedzonej „wyjątkowej” perspektywy. To co w nas nie jest tajemnicą żadnego zakonu, sekty, guru – nie jest w istocie czymś „wyjątkowym”, „mistycznym” czy „specjalnym” – ta wiedza nie należy do żadnej elity. To jest wolne i dostępne – zawsze w każdym momencie i okolicznościach nawet pod butem opresyjnej struktury tak zwanej władzy, bowiem dotyczy tego jak funkcjonuje nasz własny umysł, energia i ciało. Wszystkie te mistyczne narracje tyczą się jedynie naszej osobowości – struktury, bowiem w istocie to „się rozwija”, „to osiąga”, „to chce być oświecone i wyjątkowe”. Jednak wyzwolenie jest poza tym, poza pozą, poza chceniem i nie chceniem, poza wysiłkiem i sloganami „duchowych prawd”, poza mową i myśleniem. Jednak musimy spotkać kogoś kto to urzeczywistnił, wydostał się poza osobowość do Czystej Obecności i bez przerwy przebywa w tym stanie mając urzeczywistnienie, że absolutnie wszystko wyzwala się samo w osobie bez przerwy i bez wysiłku. Zniewolić można tylko nasze utożsamienie, nasz udział, nasze przywiązanie i uwikłanie. Nie możesz zniewolić czegoś co niczego już nie chce, za niczym nie goni i przed niczym nie ucieka. Nie możesz zniewolić samej przestrzeni, nie możesz podbić nieba. 

W fazie niedoboru podstawowym celem jest wchłanianie i przyswajanie. W czasach przesytu podstawowym problemem staje się wydalanie i odrzucanie.

Jean Baudrillard

Dlatego w pewnym sensie czym jest „gorzej” tym jest „lepiej”, bowiem możemy ujrzeć, że w istocie niczego w takim Układzie nie ugramy, możemy zrozumieć, że podjęcie gry jest tak naprawdę mechanizmem uwikłania, możemy urzeczywistnić, że cały ten „splendor” jest pusty i bezwartościowy, bowiem koniec końców w tym wszystkim chodzi jedynie o naszą energię, która ma zasilać Matrycę Iluzji. Dlatego inkarnujemy bez końca przez całą urojoną wieczność, dlatego szukamy zbawienia i łaski, bowiem jedyne czym jesteśmy w stanie nieświadomości – to Konstrukt. Sztuczny Byt. Awatar w bezsensownej grze, który gra nawet wbrew swojej własnej woli, bowiem został stworzony i zaprogramowany na tak zwane „przetrwanie” na powielanie kodu fundamentalnej Ignorancji, który piszą i powielają jego Kapłani od milionów miliardów lat, bowiem z tego jedynie czerpią swoją władzę – Twój Udział i Twoja Wiara, że to jest „prawdziwe” i „gdzieś zmierza”. Dlatego Matryca programuje ciebie kiedy jesteś dzieckiem, kiedy jesteś ufny i ciekawy, kiedy masz wrażliwość i otwarte serce – tworzy w twoim umyśle całą sfabrykowaną mapę percepcji, a na poziomie nieświadomym wgrywa Strach i Lęk jako moduł nadzorujący i korygujący. Dlatego boisz się iść swoją ścieżką poza te wszystkie utarte nawykiem masy – betonowe drogi do „zbawienia” czy „sukcesu”, bowiem boisz się odrzucenia, boisz się samotności, a prawda jest taka, że tam właśnie odkrywasz prawdę poza tym chaosem, szumem i szaleństwem pogrążonych w amoku ludzkich mas. W ciszy odkrywasz czym tak naprawdę jesteś poza tym co z ciebie uczyniono. W tej „duchowości” nie ma żadnych rekwizytów, specjalnych modlitw i tajemnych mantr, nie ma żadnych substancji psychoaktywnych i strojów, nie ma niczego wyjątkowego i specjalnego – bowiem wszystko to jest jedynie strojeniem osobowości. Tutaj chodzi o nagość o zrzucenie wszystkiego bez wyjątku o dotarcie do samego rdzenia, samej esencji pozbawionej ozdób i upiększeń. Dlatego jest to droga, która odrzuca wysiłek ponieważ fundamentalnym problemem jest ten który to robi i chce coś osiągnąć, a sam ten proces jest kolejnym uwikłaniem jest modułem sterującym. Wszyscy nosimy w sobie podstawę zniewolenia i wyzwolenia. Mamy już świadomość zniewolenia jednak prawdziwe pytanie brzmi: 

Czy mamy świadomość wyzwolenia i wolności? 

Czym TO jest? 

Zwykły wpis