
Kiedy mówimy o wspólnym dla wszystkich ludzi cierpieniu, budzi się w nas zdolność współczucia. Gdy jednak rozmawiamy o naszych poglądach, wymieniamy opinie o politykach czy religiach, budzi się w nas agresja i skłonność do walki. Pamiętam, jak około dziesięciu lat temu widziałem w Londynie pewien film, który był próbą przedstawienia Rosjan w sposób inny niż zazwyczaj. Pokazywał ich jako zwykłych ludzi – przedstawiał kobietę z dziećmi oraz mężczyznę, który zabierał rodzinę na pikniki. Wtedy było to czymś wyjątkowym, ponieważ większość zachodnich filmów propagandowych przedstawiała Rosjan jako tytaniczne potwory lub jaszczury o zimnych sercach – tak by nikt nie pomyślał, że to zwyczajni ludzie, tacy sami jak wszyscy. Jeśli miałbyś zabijać ludzi, musisz postrzegać ich w taki sposób – nie będziesz mógł przecież zabić człowieka, jeśli wiesz, że cierpi tak samo jak ty. Chcąc zabić kogoś, musisz myśleć, że jest on niemoralny, bezwartościowy, zły, ma zimne serce i że najlepiej byłoby się go pozbyć. Musisz myśleć, że jest zły, a pozbycie się zła jest przecież czymś dobrym. Z takim nastawieniem, możesz czuć się usprawiedliwiony, jeśli zabijasz z broni maszynowej i bombardujesz czyjeś domy. Natomiast jeśli jesteś świadomy wspólnych więzów cierpienia, nie będziesz zdolny do zrobienia czegoś takiego.
Pierwsza Szlachetna Prawda nie jest ponurym metafizycznym stwierdzeniem, mówiącym, że wszystko jest cierpieniem. Zwróćcie uwagę na różnicę pomiędzy metafizyczną doktryną, w której tworzy się twierdzenie o Absolucie, a Szlachetną Prawdą, która jest refleksją. Szlachetna Prawda jest prawdą, służącą refleksji, nie jest prawdą absolutną ani Absolutem. Ludzie Zachodu gubią się właśnie w tym punkcie, ponieważ interpretują tę Szlachetną Prawdę jako rodzaj buddyjskiego metafizycznego aksjomatu – co odbiega od prawdziwego stanu rzeczy.”
Ajahn Sumedho – Cztery Szlachetne Prawdy
Myślę, że z perspektywy mojego własnego doświadczenia spełnione i wartościowe życie to takie w którym tu gdzie obecnie jesteśmy po prostu szanujemy samych siebie za to kim jesteśmy. Kiedy mamy szczęście i zasługę odnajdujemy Ścieżkę Mądrości i Kierunek, który daje nam poczucie sensu nawet w obliczu nieuniknionego cierpienia i trudności ludzkiego losu, bowiem taka jest kondycja uwarunkowanej egzystencji. Nie ma znaczenia kontekst tradycji czy religii, rzecz w tym aby uczynić tą Drogę swoją i wydobyć z tego co najlepsze dla nas i dla innych, bowiem okazuje się często, że prosta prawda i metoda może być dużo bardziej skuteczna i pomocna niż wysublimowany i złożony system. W głębi serca szukamy i tęsknimy za czymś prostym i czystym, za czymś co nie jest obwarowane warunkami do spełnienia i nadmiarem metafizycznej treści i skomplikowanych ezoterycznych map. To pragnienie / życzenie jest czymś naturalnym w tak skomplikowanej i zaburzonej rzeczywistości w której zmuszeni jesteśmy do ciągłej mutacji i „ulepszenia”, aby nadążyć za technologicznym społeczeństwem „bodźca i sygnału”, które wydaje się pogrążać w coraz większym pomieszaniu i lęku, bowiem okazuje się, że skutki uboczne tego „rozwoju” są katastrofalne i trzeba być głęboko nieprzytomnym, aby tego nie widzieć w świecie dookoła nas. Mam tendencję do fiksacji na sobie i swoim własnym stanie. To jest dość naturalne, ponieważ stanowi najsilniejszy nawyk lgnięcia i przywiązania do „swojego” punktu widzenia i poczucia „ja”. Jednak świadomość obecności cierpienia w tym świecie rozwija się kiedy stajemy się po prostu przytomni i obecni. Nawet kiedy mamy dość dobrą sytuację zadajemy sobie sprawę z tego, że owa sytuacja jest relatywna i w każdej chwili może ulec zmianie, widzimy również inne istoty, które doświadczają cierpienia i ciągłej zmiany.
Przytomność to również świadomość tego co w głównej mierze dominuje w tym świecie w jego współczesnej formie, co się z nami stało jako istotami duchowymi i w czym jesteśmy pogrążeni. To jest rzeczywistość dominacji negatywizmu, pożądania i głupoty. To nas coraz bardziej pochłania i staje się wręcz napastliwe – uderza zewsząd na każdym możliwym poziomie. Wszystko w postmodernistycznym paradygmacie jest relatywizowane i rozwodnione – uproszczone do formuły łatwostrawnej, przyjemnej i zarazem kuszącej. W pewnym sensie jest to gloryfikacja braku moralności i wzmacnianie wszystkiego co niszczy nasze połączenie z Duchem. To jest Dekonstrukcja prawdziwych wartości, które mogą naprawdę nam pomóc i wrażliwości na zło i negatywizm, które nas chronią przed upadkiem w Mrok, który staje się dla mas coraz bardziej atrakcyjny i pociągający – obiecując tak zwaną „wolność”. Jednak prawdziwa wolność nie ma z tym nic wspólnego. Oferowana tutaj wolność jest w istocie uwarunkowanym stanem skrajnego egoizmu opartym na dominacji i wykorzystywaniu innych – to hedonistyczna orgia, która kiedy dobiegnie końca pozostawi po sobie ludzi i świat zombie. Jednocześnie postępuje kompromitacja tych wszystkich opartych na manipulacji i władzy skorumpowanych struktur religijnych oraz fałszywych przewodników duchowych i kapłanów. Jest to proces Oczyszczenia – Prawdy, który będzie coraz bardziej radykalny i bezkompromisowy zmuszając nas do Przebudzenia z tego Koszmaru, który udaje „świat demokracji i praw człowieka, świat dobrobytu i równości”. To jest rzeczywistość gdzie „szczęście i dostatek” małej części populacji staje się bezpośrednią przyczyną cierpienia nieskończonej masy istot, które są używane jak narzędzia i przedmioty do zaspokajania tych którzy mają nad nimi realną władzę. To jest rzeczywistość tego świata.
Dominująca kultura rozpada się – i musi to zrobić. Jesteśmy już w trakcie transformacji. Niech to nas zmieni, rozczłonkuje i zainicjuje. Niech pomoże nam przeciwstawić się i porzucić aspekty kultury szkodzące życiu. Niech wody wyobraźni, które wypływają z głębin, uwolnią wizjonerski potencjał. Modląc się i słuchając, niech nasiona naszej zbiorowej wyobraźni pomogą nam na nowo wyobrazić sobie siebie i nasz świat.
Rebecca Wildbear
Mówię i piszę o tym w kółko. Non stop – powtórzenia – do zrzygania, do bólu, do przebudzenia. Ignorowanie tego jest złem i ma swoje konsekwencje, które wcześniej czy później przyjdą na sam szczyt tej polukrowanej „nowoczesnością” Piramidy Kontroli, która mam nadzieję zacznie się rozpadać i na jej gruzach powstanie wreszcie coś autentycznego i otwartego na Istnienie. Widzę to od bardzo wczesnych lat i na wiele sposobów próbowałem to zagłuszyć – wpasować się w ten Toksyczny Układ, uwierzyć w te obietnice i slogany. Odlecieć w używki, duchowość, obojętność, depresję…w cokolwiek. Pieniądze nie robią na mnie wrażenia podobnie jak status, czy tzw osiągnięcia. Wrażenie robi na mnie Prawda, której ludzie potrafią zaufać, choć w istocie jest to w obecnych okolicznościach bardzo „słaby interes”, wrażenie robi na mnie wszystko to co przestaje służyć Maszynie Ignorancji i nasza zdolność do myślenia i działania dla Nieskończonej Sieci Życia. Zdolność widzenia, że to wszystko stwarza jedynie pozory pod którymi kryje się Brak Serca i Zapomnienie. W tym co tutaj robię nigdy nie było żadnej kalkulacji – „coś za coś”, ponieważ stanowi to dla mnie w pewnym sensie Przestrzeń Ducha, której pierwszą i fundamentalną zasadą jest Wolność, ponieważ pod tym pojęciem kryje się Wszystko co ma prawdziwe znaczenie i wartość dla wszystkich istot bez wyjątku. Szukanie tej wolności jest esencją prawdziwej duchowości i wiedzie ona ponad Strukturę. Przekroczenie Struktury jest pierwszym krokiem i to jest nazwane „Poglądem, który Przekracza” lub „Przebudzeniem ze Snu”. Sprawdzeniem prawdziwości Sloganów i Obietnic, których prawdziwą funkcją okazuje się czynienie z nas niewolników i ta „mechanika” jest uniwersalna – od społeczeństwa po religię.
Wiara w Obietnicę i Slogan oznacza brak Przytomności. Droga Ducha oznacza – Sprawdzam! Jest to odwaga Widzenia, Słyszenia, Mówienia i Czucia – Prawdy. Warunkiem tego jest Zaufanie do swojego Wglądu – Przeczucia, do swojego doświadczenia zamiast napisanych na kolanie instrukcji obsługi – frazesów którymi się karmimy nawzajem. Na tych frazesach powstała cała ta Piramida Władzy, która nie jest żadną teorią spiskową. To jest Realny Układ tego świata. Układ, który zarazem ten świat dewastuje w interesie swojego przetrwania. W obecnej chwili dochodzimy do granic wydolności naszej planety i coraz wyraźniej możemy dostrzec moralną i duchową zapaść oraz brak prawdziwej transcendentnej perspektywy. Materialne bogactwo i wygoda wcale nie czynią nas istotami szczęśliwymi i spełnionymi i na tym polega paradoks naszej cywilizacji. Wchodzimy w fazę myślenia planetarnego, która przekracza stare paradygmaty oparte na egoistycznej i dominacyjnej perspektywie, a zamiast tego zaczynamy dostrzegać palącą potrzebę współpracy i zatrzymania się w tym destrukcyjnym i toksycznym pędzie. Zaczynamy dostrzegać mądrość rdzennych tradycji z ich wrodzoną i pierwotną zdolnością utrzymywania Połączenia i Harmonii Istnienia oraz aspekt mądrości, który nie jest intelektualizowaniem, nie jest kolejną instrukcją obsługi „maszyny świata”. To odwieczny Taniec Współistnienia o którym w zachodnim technokratycznym świecie dawno już zapomnieliśmy. To jest Uniwersalna Tradycja Ludzkiego Ducha. Moc Naszej Mądrości, która jest nam wrodzona i którą, aby życie mogło przetrwać, musimy odnaleźć w swoim własnym wewnętrznym wymiarze. To jest dla mnie prawdziwa duchowość pozbawiona sekciarstwa i arogancji „jedynie słusznej drogi” na którą wydają się chorować wszystkie duchowe wspólnoty przekonane o swojej autentyczności i nieomylności. To rodzi konflikt na tej płaszczyźnie, która powinna umożliwić nam wspólny język i prawdziwą komunikację, a zamiast tego religia stała się przyczyną tak ogromnego cierpienia.
Uzdrowienie naszego Ducha jest kluczem do przyszłości całego życia na tej planecie. Różnorodność jest bogactwem, zdolność dawania drugiej istocie przestrzeni do wolności jest esencją prawdziwego współczucia. Mądrością jest widzieć swoje własne ograniczenia i ułomności w świecie, który temu zaprzecza i bez ustanku szuka „doskonałości” i „ciągłego rozwoju”. Wglądem jest widzieć jakie skutki finalnie to przynosi w postaci potencjału militarnego zdolnego unicestwić całe życie w jednej krótkiej chwili by „zwyciężyć”. W takim układzie wszyscy przegrywamy. Tak widzę Mrok Ignorancji w którym jesteśmy pogrążeni i dlatego o tym bez ustanku przypominam. To jest realna sytuacja w której obecnie żyjemy. Dlatego koniec końców technologia jest tak niebezpieczna w dłoniach istot, które wciąż operują w egotycznych programach i są zdolne do irracjonalnych opartych na emocjach i projekcjach działań. Człowiek stał się w swojej potędze bardzo niebezpieczny i nieprzewidywalny tworząc dodatkowo narzędzia Sztucznej Maszynowej Inteligencji, którą może zaprząc do swojej dominacyjnej pełnej przemocy i arogancji agendy. Tak użyta inteligencja jest niczym innym jak głupotą. Na tym polega kolejny paradoks. Dlatego tym światem rządzi Ignorancja i to możemy widzieć ponad wszelką wątpliwość. To jest realny stan rzeczy. I dlatego trzeba o tym mówić i powtarzać bez końca.
To jest Przytomność.