Że też to na karb niebian człowiek wszystko kładzie,
Co dozna złego; chociaż sam swoją głupotą,
Idąc wbrew Przeznaczeniu, ugrzęza w to błoto!
Homer „Odyseja”

– Ach, ty biedny bezdomny psie, odezwał się dobrodusznie.”
James Joyce. „Ulisses”
Zacznijmy od tego tunelu. Moment końca i początku, ponieważ kiedy już myślisz, że nie wytrzymasz, nie zdołasz już dalej iść, żyć dalej, ponieważ to bezsens jest jedynym co widzisz i czujesz – jesteś w Punkcie Zero. W odmętach bezczasu, w miejscu gdzie ludzie się rodzą i umierają. W miejscu, które jest w Tobie – tak naprawdę zawsze. To było w Londynie. Blisko centrum. Byłem zgubiony i samotny, opuszczony i zdruzgotany. Wszystko zawiodło odsłaniając nagie mięso rzucone w bezsens odwiecznej otchłani, gdzie wszystko żywiło się wszystkim. Zaprogramowane i pozbawione serca. Obojętne. Próbowałem coś zarobić na rikszy na Soho. Jednak nic nie zarobiłem. Ani pensa. Zgubiłem się jeżdżąc na oślep na tej rikszy po ulicach, które były mi zupełnie obce, pogrążone w jakimś mechanicznym letargu. To miasto mnie przerażało i fascynowało jednocześnie. To miasto było złe. Rodziło demony, które wypełzały na powierzchnię w takie długie noce jak ta i prześlizgiwały się do twojego umysłu wijąc tam gniazda i czekając na moment twojej słabości.
Natura tego świata jest metafizyczna. To wieczność zamknięta w iluzji czasu. W pudełku czterech wymiarów. To cela. Wyrok dla duszy. Miejsce oczyszczenia. W tym tunelu zrozumiałem, że poddać się temu to skazać swoją duszę na powtórzenie – loop. Błędne koło. Prawda jest taka, że jesteśmy Podróżnikami. Musimy iść dalej. Nie możemy zostać. Takie jest Prawo, ponieważ to wszystko jest nieskończone w czasie i przestrzeni. Niczego i nikogo nie można zatrzymać. Wszystko idzie swoją Drogą przez Wieczność.
Z tej perspektywy, z tego miejsca w którym teraz jestem widzę to wyraźniej. Widzę nić, która mnie prowadzi po tym labiryncie „przypadku” i rozumiem, że każde doświadczenie jest Nauką, ponieważ po to właśnie tu jesteśmy. To oznacza, że poszedłem dalej, to oznacza, że żyję. To oznacza, że uratowałem sam siebie. Nie chodzi o to co na twój temat sądzą inni, jak cię postrzegają – tak naprawdę to nie ma najmniejszego znaczenia, jest tylko rodzajem scenografii. Rzecz w tym jak ty rozumiesz sam siebie i czy potrafisz zostać swoim własnym przyjacielem. Kimś kto potrafi sobie pomóc. To jest prawdziwa duchowość. To jest Duch w działaniu. Duch z którego nikomu nie musisz się tłumaczyć, nikogo zapewniać, ponieważ odkrywasz go w Sobie i to On zaczyna cię prowadzić. To twój Anioł, który prowadzi cię poza wątpliwość, poza dychotomię „dobra i zła” – ukazuje ci, że wszystko jest Nauką i jest po to właśnie byś przebudził się ze snu Formy i Funkcji.
Prawdziwy problem polega na tym, że my nienawidzimy sami siebie i dlatego właśnie jesteśmy dla siebie tak nieczuli i okrutni. Dlatego ten świat staje się dusznym piekłem samo – potępionych istot, które same siebie skazały na zagładę i wciąż mordują się nawzajem w imię „lepszego jutra”. Jednak „to jutro” nigdy nie nadchodzi. Nie przyjdzie zbawienie na które czekamy, nie przyjdzie Jezus, Budda by nas uratować. W tym tunelu zrozumiałem ponad wszelką wątpliwość, że jedynym, która naprawdę może nam pomóc jesteśmy my sami. Musimy przestać sami siebie nienawidzieć, sami siebie niszczyć i potępiać, sami siebie skazywać na zagładę, ponieważ to w nas jest Bóg. Nie w mitycznym niebie.
Taka jest Prawda.
Mamy nieskończoną wartość jako żywa, czująca Istota, która jest większa niż to co posiadamy, niż wszystkie materialne skarby tego otumanionego materializmem świata, nie ma ceny, za którą warto sprzedać duszę. Jednak my tego nie rozumiemy, ponieważ uważamy, że jesteśmy bezwartościowi. Każda Istota jest absolutnie wyjątkowa, jest jedyna w swoim rodzaju i każdy / każda z nas musi zrealizować siebie. Rozpoznać boską i odwieczną naturę.
Wtedy w tamtym czasie byłem bardzo daleki o tego zrozumienia. Czułem się jak śmieć dryfujący po ścieku miejskiej kanalizacji bezdusznego miasta. W metrze pod ziemią pisałem pierwszą książkę, której w zasadzie nikt potem nie przeczytał. Byłem nikim dla świata i wszystkim dla siebie. Pisanie było moim ratunkiem i modlitwą – było i jest – tym co pomaga.
Gdzieś głęboko pod tym wszystkim jest w nas Niewinność.
Czystość.
Jednak zagubieni i oszołomienim świadomym lub mniej świadomym cierpieniem nie możemy tego rozpoznać. Nie widzimy prawdziwych siebie. Widzimy jedynie konstrukt, maskę, zmechanizowaną sztuczną personę stworzoną przez warunki, programy i okoliczności. Noszącą w sobie złogi bólu i krzywdy, nagromadzenie kłamstw i wyobrażeń, przesądów, lęków – które są programami gatunkowymi stworzonymi przez Ignorancję – Matkę Cierpienia, która nas karmi mlekiem bólu.
Ten tunel jest symbolem ciemności. Duszy, która straciła blask i poczucie sensu, została zdominowana przez Personę – Mózgogłowie, zamknięta w klatce i karmiona nieskończonymi iluzjami bazującymi na lęku i paranoi. Istota ludzka w takich okolicznościach staje się ogłupiona i rozproszona, nie wie czego się złapać i za czym podążać. To jest stan Amoku – Nieobecności. Życie na oślep. W tym wypadku Głupiec jest po prostu pogrążonym w rozpaczy Ignorantem, który szuka pocieszenia w narastającym chaosie świata istot podobnych sobie. Ślepcy prowadzą ślepców. Głupcy nauczają Głupców. „Wiedza”, która z tego wynika jest bezużyteczna, ponieważ jest urojona. Wierzysz, że postrzegasz mroczną prawdę o naturze świata, którą ukazuje to rozpędzone do granic absurdu miasto – trawiące w swoich bebechach zmodyfikowanych sztucznych ludzi – ofiary skazanej na zagładę i upadek cywilizacji. To jest twój stan umysłu. Twoja zaburzona negatywizmem percepcja. To co widzisz nazwane jest Projekcją, której źródła przez cały czas masz w sobie. Dlatego ucieczka przed sobą jest niemożliwa, bez względu na to w jakie miejsce na ziemi się udasz.
Nie uciekniesz. Wcześniej czy później staniesz się świadkiem swojego cienia i prawdopodobnie zostaniesz przez niego zdominowany – ponieważ na poziomie, jakiego w tym czasie nie rozpoznajesz – chcesz się uwolnić. To są procesy poza jurysdykcją Mózgogłowia – Programu. To jest Nieświadome i działa poza detektorem zniewolonego umysłu, który zawsze myśli, że jest najważniejszy. Istota ludzka została zdominowana przez umysł, który w tym rozumieniu stał się po prostu pasożytem, tym co żeruje na ciele i energii – ponieważ umysł nie ma źródeł zasilania energią życia. W pewnym sensie jest jak sztuczna inteligencja bazująca na zgromadzonych zasobach danych i wrażeń zmysłowych z których tworzy sztuczny obraz „rzeczywistości”. To jest mentalna projekcja – symulacja.
W świecie ery informacji zachodzi programowanie umysłu przez umysł poprzez cały medialny przemysł informacyjno – rozrywkowy. Radio, gazeta, telewizja, internet – kanały programowania percepcji i dostarczania pokarmu dla zniewolonych umysłów, które upodobniają się do siebie ponieważ absorbują te same programy / wizje. Przestają widzieć rzeczywistość, a zamiast tego widzą projekcję / wyobrażenie tej rzeczywistości. To jest prawdziwa globalizacja percepcji. Homogenizacja. Monokultura. To jest świat w jakim żyjemy. Wszyscy stają się do siebie coraz bardziej podobni. Jak roboty / klony.
Jesteśmy karmieni tym samym gównem. Modyfikowaną sztuczną paszą wyobrażeń na temat świata, którego już nawet nie doświadczamy. Żyjemy w klatkach na raty, karmieni iluzjami, stymulowani do ciągłej bezsensownej aktywności i konsumpcji, pozbawieni kontaktu z prawdziwą naturą siebie i świata. Po prostu tak to wygląda. Wystarczy się zatrzymać i przyjrzeć. Przestajemy być ludźmi stajemy się Programami do bezdotykowej obsługi Symulacji Istnienia zarządzanej przez stworzone przez nas Algorytmy. Coraz bardziej apatyczni i obojętni. To jest nasza kolektywna karma (prawo przyczyny i skutku / akcji i reakcji / działania).
W naukach wedyjskich jest mowa o trzech fundamentalnych gunach / jakościach, które są w pewnym sensie zasadą porządkującą. Są to:
Sattva Guna, która reprezentuje światło, błogość, dobroć.
Rajo lub Rajas Guna, która reprezentuje pasję i ruch.
Tamas Guna, która reprezentuje ciemność i bezwład.
Kiedy kolektywnie brakuje nam zasług z powodu dominującego powszechnie egoizmu i ignorancji – zasadą porządkującą / dominującą naszą rzeczywistość jest guna / jakość Tamasu. To jest planetarny Czas Ciemności – tak zwana Kali Yuga. To właśnie w Londynie nastąpiło moje bolesne przebudzenie do tej prawdy w sposób definitywny, który po prostu pozbawia cię złudzeń – ukazuje ci świat takim jaki jest na ten właśnie moment twojej percepcji / świadomości. Energia tego miasta jest w pewnym sensie okultystyczna i mroczna, w moim odczuciu to miejsce jest Polem Energetycznym związanym właśnie z jakością Tamasu i pełni rolę amplifikatora – wzmacniacza tej energii. To miasto uwodzi, pochłania i konsumuje ludzką duszę jak każde współczesne przemysłowo – rozrywkowe skupisko.
To tutaj w tym miejscu rozpoczyna się moja Podróż Głupca – Duchowa Droga.
I rozpoczyna się ona jednocześnie od Upadku.
W tej zmechanizowanej Iluzji ignorancja jest domyślnym ustawieniem. Po prostu jesteśmy zagubieni, brak nam orientacji i kierunku – dryfujemy w poszukiwaniu krótkotrwałych chwil szczęścia. Jednak okazuje się, że jest tego jak na lekarstwo, większość naszego życia zajmuje nam poszukiwania i próby zdobycia owego „szczęścia”. Jednak prawdziwy problem polega na tym, że to „szczęście” jest w pewien sposób spreparowane – jest obiektem / stanem, który chcemy zdobyć, ponieważ zapewniają nas o tym inni, którzy jakby tego było mało wcale tego tak naprawdę nie doświadczyli. Oni tylko udają. Cywilizacja jest produkcją fałszywego szczęścia, którego sprzedażą i dystrybucją zajmują się media tworząc wzorce / programy. Jednak wszystkie te obietnice w swojej esencji są puste. Cały zabieg polega na tym byś do tego dążył, usiłował, starał się, pretendował, ponieważ to generuje energię, która to wszystko zasila i utrzymuje w ruchu. Spełnienie jest krótkotrwałe i jedynie wzmacnia Głód. Zasila moduł kontrolujący – Pożądanie.
+ i –
Rodzimy się z pożądania w deterministycznym zaprogramowanym biologicznym systemie uwarunkowania, który w pewnym sensie jest ślepy i mechaniczny. To skutek powtarzalności. Zagęszczania. Jego zadaniem jest powielać i modyfikować kod. Taki jest poziom rozumienia zgodny z doktryną Mózgogłowia i jego matematyczno – logicznego dualistycznego królestwa: 0 – 1. Tak – Nie. Potwierdzenie i zaprzeczenie. Logika jest więzieniem stworzonym przez Mógogłowie. To mechanizm zamknięcia. Pole, które zostało zakodowane bezsensownym zapętlonym działaniem, którego zadaniem jest trzymać nas w tej Klatce. Kolejna Mutacja: z węgla do krzemu, z analogu do cyfry. Inteligentne zaprogramowane mięso połączone siecią roju, niezdolne już do życia poza technologią. To jest ostateczne piekło logicznego umysłu, który staje się jedynie mechanizmem – algorytmem. Nie ma już w nim nic co jest zdolne go przekroczyć.
W tym rozumieniu głupiec jest Ignorantem, jest kimś kto nawet nie wie, że nie wie i nie obchodzi go to. O staje się pustką – nicością. To czysty bezmyślny bezsens, którego istoty w nim pogrążone nawet nie są zdolne widzieć i rozumieć konekwencji. Po prostu spada w przepaść Otchłani. Ignorując ostrzeżenia Białego Psa – bezwarunkowej miłości i zaufania do wewnętrznej natury Mądrości. Instynkt samozachowawczy, głęboki poziom intuicji, kontrolowanie mechanicznych i zaprogramowanych odruchów tamasowej natury, która dąży do rozpadu i dezintegracji. Biały Pies to wierność swojej wewnętrznej naturze – Duchowi. Mądrość Miłości, która jest zdolna prowadzić nas przez tą Mroczną Mechaniczną Krainę. To męstwo i odwaga by zaufać temu co w nas dobre oraz pozytywne i prowadzi nas ku Światłu – Wiedzy. Ducha nie można zautomatyzować, nie sposób go zapętlić w tym Programie, ponieważ przekracza i transcendentuje każdy Warunek czyniąc go zręcznym środkiem – narzędziem wyzwolenia. Dlatego każda tradycja duchowa zawiera w sobie prawdziwą ścieżkę, tylko trzeba umieć ją odnaleźć pośród tego co służy jedynie kontroli i zniewoleniu. Jednak, aby to umieć zrobić trzeba mieć Zrozumienie – widzieć i rozpoznawać esencję pod maską ceremoniału i doktryny i widzieć dokąd tak naprawdę prowadzi oraz komu służy.
Ponieważ Zero to również Koło, które może być zamknięte i zapętlone. Nazwane jest to Maszyną Inkarnacyjną. Procesem Produkcji Surowców Wtórnych – Istot Zniewolonych pozbawionych dostępu do wyższych poziomów Ducha – zamkniętych w obiegu Ignorancji w „duchowości” zmechanizowanej dogmatycznej religii, której „Kapłani” i „Magowie” mają tamasową naturę i cały ich system jest produkcją zasilania dla Tamasu – stan wiecznego upadku, który jest nazwany „rozwojem” i „wzrostem”, „zbawieniem” i „wyzwoleniem”. To iluzja. Oszustwo.
To jest materialistyczna duchowość oparta na sloganach i pozorach. To najbardziej pierwotna i destrukcyjna struktura Władzy jaka istnieje na tej planecie. To rdzeń i korzeń Przemocy. Najbardziej perfidna forma zniewolenia, ponieważ swój bród maskuje czystością, swoje zło sprzedaje jako dobro. Kiedy obudzisz w sobie prawdziwą Mądrość – zobaczysz to. Prawdziwy Duch nigdy nie kontroluje, nie narzuca, nie dominuje. Wolna wola jest czymś absolutnie świętym. Ponieważ wybór stanowi podstawę Nauki / Ścieżki, a jej ostatecznym celem jest zdolność do Samowyzwolenia – bycie Mistrzem Samego Siebie i zdolność przynoszenia pożytku wszystkim czującym istotom w sposób spontaniczny i poza wysiłkiem. To jest Naturalny Stan – nasz Pierwotny Potencjał.
Ponieważ 0 to nieskończony potencjał każdej czującej istoty.
Jednak najpierw musimy umieć pomóc sobie. Siebie zrozumieć i rozpoznać. Odwarunkować się z pogardy i samo – nienawiści. Mieć prawdziwą wiarę w to, że mamy wystarczająco w sobie Mocy, aby ruszyć w Podróż odkrywania Siebie – tego co w nas najlepsze i najcenniejsze i robimy to, ponieważ chcemy pomóc temu światu i istotom które cierpią. To jest Ścieżka Czystego Serca. Pierwszą istotą, którą musimy uratować jesteśmy my sami. Dlatego potrzebujemy kogoś komu się udało przekroczyć cierpienie uwarunkowania, kogoś kto rozpoznał Stan Pierwotnej Wolności i posiada metody, które prowadzą do wyzwolenia z Maszyny.