Co on tam robi?
Gasi pożar, ekscelencjo.
Mało prawdopodobne.
Ogień jest w umysłach ludzi, a nie na dachach domów.
Fiodor Dostojewski, Opętani
Dosłowność i namacalność cierpienia. Jego nieudolnie ukrywana wszechobecność, którą można ujrzeć i poczuć zdrapując tą prowizoryczną fasadę, którą z taką absurdalną zawziętością staramy się wznosić technologicznym znieczuleniem. Środki uśmierzające ból istnienia dostępne bez recepty – jednak nie darmo. Ceną jest odkładanie na potem, dobrze zorganizowana ucieczka z atrakcjami. Parki krótkotrwałej i pustawej rozrywki, niekończące się oferty jak najmniej boleśnie zapadać w sen, jak się odurzać, jak udawać, jak pozorować szczęście w postaci jego atrapy obliczonej na krótki czas. To zrozumienie przychodzi z wiekiem, z upływem chwil, których nie sposób zatrzymać. W bezlitosnym uścisku Kronosa, który ukazuje się coraz bardziej wyraźnie z dekady na dekadę i w końcu widzimy jego / swoją twarz. Lustro Czasu.
Wszystko ulega domyślnej entropii, nie ma absolutnie niczego na zewnątrz i w środku co potrafi uciec przed zmianą. Zmiana jest tym co nie daje nam spokoju, nie pozwala usnąć na dobre. Zmiana nas budzi i wstrząsa kiedy już mamy poczucie tak zwanego komfortu. Dlatego nikt w tym świecie nie może szukać bezpieczeństwa i nienaruszalności w Warunku, ponieważ wcześniej czy później przychodzi to co nieuniknione i znów musimy odnaleźć się w pierwotnym stanie chaosu gubiąc orientację i punkty odniesienia. To rozbija naszą skostniałą osobowość, burzy nasze wyobrażenia i nawyki, na powrót zmusza nas do Przytomności i Obecności w Tym Co Jest. Dzięki temu wszystko co martwe musi ożyć, ponieważ w istocie wszystko jest żywe – jest energią, jest ruchem, jest zmianą. Nad niczym nie można ostatecznie panować, bowiem kontrola jest fundamentalnym urojeniem Mózgogłowia.

























Dlatego żadna cywilizacja nie może trwać w nieskończoność, bowiem kontrola czyni ją ślepą na wewnętrzny rozkład. Gnije od środka poprzez tak zwany czynnik ludzki. Tak naprawdę nie sposób człowieka zadowolić, sprawić by przestał chcieć, tworzyć i działać – taka jest nasza natura, bez tego stajemy się zaprogramowanymi przez Maszynę Zombie. Kontrolowanie i ograniczanie istoty ludzkiej tworzy wojnę i przemoc, brak przestrzeni dla wolności i twórczości rodzi paranoiczne społeczeństwo, które nawet nie jest świadome tego co tak naprawdę się z nim stało. Z tego powstaje Duszność – Piekło. Świat pozbawiony Życia i niszczący wszystko co nie podlega jeszcze kontroli, świat dominacji chorych psychopatycznych jednostek pozbawionych jakichkolwiek duchowych wglądów i moralnych wartości. Świat bezwzględnych hedonistycznych egoistów, których zdominował naukowy nihilizm i wszech panujący na wyżynach piramidy kontroli cynizm, wobec którego pierwotne czyste ludzkie serce jest bezbronne. W takich czasach akty ludzkiej dobroci czy życzliwości wydają się wręcz heroiczne i spektakularne. Kiedy dobroć i ufność są postrzegane jako naiwność i głupota pierwiastek duchowy znika ze świata. To jest apogeum Materializmu – ostatnie stadium przed Resetem.
W Pierwotnych Naukach mówi się, że w tym czasie mamy do dyspozycji najbardziej potężne metody i nauki ukryte w zalewie pseudo duchowości skalkulowanej na wzmacnianie już nadętych ego i rozbudzanie namiętności i pożądania w formie łatwostrawnych kompilacji instant, które jedynie mają nas zamroczyć i nauczyć akceptacji roli niewolnika Ignorancji. To jest pozbawiona prawdziwej wartości Forma, która uwodzi nieprzytomnych i naiwnych tworząc dla nich imitacje bezpieczeństwa i piękna. W zderzeniu z brutalną prawdą ludzkiej egzystencji – chorobą, cierpieniem i śmiercią okazują się kompletnie bezużyteczne i puste niczym wydmuszki realnej duchowości, która od samego początku konfrontuje nas z prawdą o cierpieniu jako warunku podstawowym i nieuniknionym.
































A ci stoją przy krawężniku i czekają. Oczy im posępnieją, wysyłają coraz mniej światła.
Don Delillo, Podziemia
