PIRACKIE OPOWIEŚCI

ZAUFANIE

Nic tak nie odciąga ludzi od prawdy, jak bezmyślne naśladowanie tego, co robią wszyscy.

Lew Tołstoj

Powszechne w masowym dyskursie „wymieranie” obejmuje nie tylko gatunki zwierząt i roślin, ale dotyczy również kultury i wartości. Weszliśmy w epokę „człowieka jednowymiarowego”, „człowieka maszyny”, „człowieka funkcji i specjalizacji” w rezultacie człowieka asystenta dominacji stworzonej przez siebie technologii, która w coraz większym stopniu wypełnia nasze jednowymiarowe i puste życie wypełnione tęsknotą za głębszym sensem i znaczeniem.

Tęsknotą za czymś co dodaje nam siły i energii, za czymś co jest Żywe, co jest Obecne i co jest Bliskie. Czymś co możemy Rozpoznać na poziomie naszego Ducha – Tego co łączy zamiast dzielić i separować. Tego co rozumie poprzez bezpośrednie czucie poza maszynerią Mózgogłowia, które dąży do ujednolicania i upraszczanie do oburzającej i okrutnej wygody, która powoduje, że za życia zmieniamy się w oddychające urządzenia, których jedynym zadaniem jest bezdotykowe obsługiwanie siebie nawzajem. To jest cierpienie o którym się nie mówi, którego się nie widzi i do którego się przywyka w obojętności i apatii, którą wymusza stworzona przez nas bezosobowa struktura pozbawiona troski i współczucia. Ten system oparty jest na kalkulacji i fundamentalnym braku szacunku do Istnienia.

Kulturę zastępuje aparatura, duchowość system religijny, człowieka zastępuje maszyna. Samoprogramująca się ślepota nie pozwala tego widzieć, bowiem masz być ciągle i neurotycznie zajęty i zabsorbowany, masz być zatopiony bez reszty w tym co zostało dla ciebie stworzone w postaci absurdalnej Gry, której poziomów nie ma końca. Ostatecznym wynikiem tej Gry jest zmarnowanie Cennego Ludzkiego Życia i Potencjału ku Wyzwoleniu, który wszyscy bez wyjątku w sobie mamy. Aparatura daje nam substytut zamiast czegoś prawdziwego, daje nam oszustwo zamiast prawdy, daje nam złudzenia, które podsyca bez końca, bowiem tak jest zaprogramowana przez tych, którzy nadali sobie status „bogów”. Oczywistym jest, że to są ludzie z tak zwanej „krwi i kości”, ludzie o odpowiedniej aparycji i inteligencji, ludzie sukcesu powszechnie szanowani i podziwiani. Ludzie, którzy swoją obecnością wypełniają nasze umysły, ponieważ Maszyna ich wybrała i wyświęciła na swoich kapłanów i rzeczników. Maszyna ich uwiodła i zgwałciła. Zostali zapłodnieni Ignorancją, a ich zadaniem jest tym zarażać.

W tym rozumieniu „rozwój” jest kolejnym złudzeniem. Pozorem, który mami nas swoją klątwą łatwości i szybkości, dostępności i równości, nieskończoną ilością kolejnych „przełomów” i „nowości”, „rewolucyjnych zmian”, które koniec końców są jedynie kolejnym elementem zniewolenia, bowiem zamiast wszystko naprawdę upraszczać – wszystko komplikują. Nasze życie determinuje terror przystosowania do coraz bardziej totalitarnej technologicznej utopii, która w gruncie rzeczy tak naprawdę jest narastającym chaosem. Ten chaos jest podstawowym materiałem budowy dominium cierpienia i programem operacyjnym Maszyny, której prawdziwym celem jest Symulowanie Życia w absolutnie sztucznym środowisku, bowiem tylko w taki sposób możesz stworzyć Absolutną Kontrolę – to jest „wyzwolenie” Mózgogłowia.

W tym „układzie” nagradzani są ci, którzy służą Maszynie są pod nią podpięci i w pełni kompatybilni z jej agendą. To dla nich są najwygodniejsze miejsca przy stole „ostatniej wieczerzy” – gdzie pożera się już wszystko, bowiem taki jest najwyższy poziom rozgrywki, która tak naprawdę trwa bardzo krótko. Później wszystko zaczyna się od początku od organizmów jednokomórkowych. Celularyzacja.

Rozmnażanie.
Odżywianie.
Wydzielanie.
Wydalanie.
Oddychanie.

W Otchłani można rozpoznać nieskończoną ilość powtórzeń tego Procesu, ponieważ to jest Pogram. W bezczasowości przeszliśmy przez to wszystko miliardy razy, miliardy wcieleń pożerając się nawzajem. Rozpoznanie Tego bez wątpliwości jest Inicjacją w Prawdziwą Drogę. Kiedy spotkasz kogoś kto to rozpoznał od razu to wyczujesz, ponieważ jego strukturalny kod jest zupełnie inny. Ta inność jest cechą charakterystyczną tych, którzy zrozumieli prawdziwy cel tej Gry i zrozumieli również cenę jaką trzeba zapłacić za „szczęście” w tym Układzie, za posłuszeństwo Maszynie. Ceną jest kolejne powtórzenie pozbawione świadomości.

Brak świadomości jest cechą charakterystyczną tego stadium, które rozpoczyna kolejną Pętlę i jest to wynikiem rozproszenia, które staje się dominujące i wszechobecne, staje się natarczywe i trudne do opanowania. Jest jak wirus, który obezwładnia i pozbawia energii oraz odporności na wgraną w to wszystko głupotę, bowiem staje się ona standardem. Czymś normalnym i godnym naśladowania. Niezdolność do rozpoznania tego jest masowa i powszechna. Jest usankcjonowana obyczajem i nawykiem. Jest szanowana. Jest tym co trzeba naśladować, bowiem w przeciwnym razie zostajesz przez ten system – układ odrzucony na Peryferia. Jednak paradoks polega na tym, że właśnie to „odrzucenie” ma w sobie prawdziwy potencjał, ponieważ przestajesz szukać uznania i poklasku, przestajesz naśladować patologiczny wzorzec. Zaczynasz żyć swoim życiem i szukać Mocy w sobie.

Odkrycie tego zmienia wszystko.

Jest to moment inicjacji w prawdziwą drogę, która zawsze była naszym własnym życiem – takim jakie jest z tym co jasne i ciemne, pozytywne i negatywne, bowiem wszystko ma w sobie twórczy aspekt z którym można pracować. Przełomowe momenty mojego życia były związane z „upadkiem” z tym co w potocznym rozumieniu pozbawia nadziei i wówczas dotarła do mnie fundamentalna prawda, że to co niechciane i odpychane, lekceważone i pomijane jest w zasadzie największym Darem, który odkryjemy dopiero wtedy kiedy przestaniemy uciekać przed tzw. „mrokiem” – ponieważ w istocie jest on jedynie zasłoną i iluzją, która kryje w sobie potencjał rzeczywistego wyzwolenia. Dotykamy czegoś fundamentalnego, co było z nami przez cały czas i próbowało nas przebudzić dążąc do ujawnienia. Rozpoznać to nauczanie to wejść bardzo głęboko do samego rdzenia Konstruktu tzw. „osobowości” dotknąć Lęku przed unicestwieniem. Poczuć Śmierć. Przywiązanie do życia, do posiadania do relacji do uczuć czyni nas niewolnikami i skazuje na niewyobrażalne cierpienie w obliczu nieuniknionego. Przez całe nasze życie To w nas pulsuje na poziomie nieświadomości. Jest tam czy tego chcemy czy nie. Kiedy jest nieświadome – narasta, pęcznieje i zaczyna nas dominować. Przejmować kontrolę. To rodzi nieszczęście – domyślny pogram, który wciąż jest tu grany. Wystarczy naprawdę uważnie się przyjrzeć. Większość z nas utrzymuje pozory i z desperacją gra w tą Grę. Jednak nadzieja na wygraną jest złudzeniem. To oszustwo. Kiedy to zrozumiesz po prostu przestajesz grać.

Wtedy musisz naprawdę coś zrobić, może po raz pierwszy w życiu. Zacząć decydować i brać odpowiedzialność za to co robisz i w jaki sposób. Zdać sobie sprawę, że od samego początku tworzymy swój własny świat poprzez myśl, słowo i działanie. Mamy do dyspozycji umysł, energię i ciało. Mamy do dyspozycji upadek i wzrost, cierpienie i szczęście. Mamy do dyspozycji nieskończoną ilość doświadczeń i każde z nich niesie w sobie mądrość, kiedy naprawdę jesteśmy zdolni to zobaczyć i pozwolić sobie na zaufanie do siebie. To zaufanie jest tutaj najważniejsze – ponieważ możemy sobie pomóc, możemy się wyleczyć i podnieść. Możemy być swoim własnym Światłem.

To jest moje doświadczenie.

Zwykły wpis