ZMIANA KLIMATU

dnia

To będzie dziwna historia, ale takie mamy czasy w bezczasie. Taki mamy klimat. Więc, jesteśmy po raz kolejny w Łodzi. Wyobraźmy to sobie pejzaż jak z filmów Tarkowskiego i oczyma naszej wyobraźni z rozproszonego, ciągle zamulonego tłumu homo after happen’s ujrzymy oczyma naszej wyobraźni naszego antybohatera Prepersa. Ma na sobie czerwoną bluzę z kapturem i stoi zwrócony tyłem do nas w bramie nieopodal kościoła Świętej Trójcy. Kontempluje widoki z powłoki, pogodne wzgórza kamienic i zamykając oczy widzi spokojne i kojące morze o krystalicznie błękitnej wodzie, która leczy i uzdrawia wszystkie nasze spiny. Tak w umyśle Prepersa kołysze się Łódź. Od czasu do czasu zanurza się w Inny Wymiar, kwantową zupę alternatywnego Wszechświata. Prepers ma pogodną twarz, ponieważ od jakiegoś czasu jego stan się radykalnie odmienił, zaszły w nim procesy, których Mózgogłowie nie było w stanie pojąć.

Był w swoim ciele, choć brzmi to absurdalnie to jest tak tylko z pozoru, bowiem kiedyś cały czas „żył jakby w głowie” w neurotycznych neuronach. W więzieniu wylęknionego umysłu, który był mroczny i paranoiczny, który postrzegał rzeczywistość jako Meta Spisek przeciw sobie. Jednak teraz w końcu po długiej podróży był na swoim miejscu tej kosmicznej układanki. Odnalazł swoją Drogę. Swoje miejsce w kalejdoskopie wszechrzeczy. Był Absolutnie Sobą. Absurdalna wojna z samym sobą dobiegła końca i ten stan można nazwać Wyzwoleniem z Warunku. Przestał być własnym wrogiem. Uśmiechał się do świata i dziękował. Ten stan Wdzięczności jest najbardziej radykalnym sposobem transformacji zaprogramowanego kodu zniewolenia. Ponieważ nie tworzył już tej odwiecznej amplitudy napięcia. Tej beznadziejnej skazanej na porażkę walki. Tego co utrzymuje cię w tej zależności. Gniew i przywiązanie do swojej wizji – poglądu, zrozumiał jak śmieszna i dziecinna jest idea rewolucyjnego anarchizmu, który nie istnieje w naturze, jest wytworem braku zrozumienia. Ignorancji. To kolejny ego – trip. Wymyślone poczucie „wielkiej sprawy” opartej o narcystycznej naturze Mózgogłowia – EGO, które musi wygenerować romantyczny obraz samego siebie, by szukać w rzeczywistości – lustrze odbić dla uzasadnienia swojej fiksacji. Musi być surowym sędzią, kimś kto w swoim pojęciu i wyobrażeniu wie i widzi więcej i postrzega innych jako zdecydowanie głupszych od siebie, jako tych którzy dali się zniewolić i zakneblować, dali sobie narzucić Obcą Wolę. Dobrowolnie zakuli się w kajdany. Oddali swój najcenniejszy dar – „złudzenia wolności”.

Kiedy swoje życie opierasz na walce wówczas ta walka musi trwać w nieskończoność ponieważ, to w co wierzysz jest oparte na iluzjach, na spekulatywnej i urojeniowej naturze tzw. mocy obliczeniowej Mózgogłowia. To tworzy jedną z twoich wymyślonych kolejnych osobowości, jest filtrem percepcji, który generuje „nową wizję”, „nowy sposób życia”, „kolejną romantyczną misję” w tej symulacyjnej grze rozwojowej. Kiedy brak przestrzeni pomiędzy podmiotem i orzeczeniem, pomiędzy myślącym i myśleniem wówczas stajesz się prawdziwym niewolnikiem, kimś kto nie potrafi się już zatrzymać w swojej coraz bardziej paranoicznej i paranormalnej fiksacji. Paliwem jest gniew i tak zwane oburzenie absurdem tego świata, jego niesprawiedliwością i wściekły pytasz nicość: Gdzie kurwa jest ten dobry Bóg? Gdzie był w Treblince, gdzie był na każdej jebanej wojnie, gdzie był kiedy handlowano ludźmi jak towarami, gdzie był jak go nie było?

To myślenie jest jednym z bazowych Programów operacyjnych tej Gry. To współczesny Program – Matka. Doktryna fundamentalnego dualizmu i postrzegania istnienia jako kosmicznego dramatu o określonej strukturze fabularnej, która jest tylko i jedynie wgraną w świadomość wizją – utopią. Zaprogramowanym poczuciem urojonego grzechu i mistycznym fatalizmem „gry o wszystko” – ostatecznego nieba i piekła na wieczność. To fundamentalny wzór zakodowany w naszej świadomości nawet wtedy kiedy wydaje się nam, że myślimy już inaczej. To jest wyssane z mlekiem matki i jaj matki i matki tamtej matki. To nasienie, które spłodziło tą Cywilizację Dominacji i Podboju. Fundamentalny jest brak szacunku do Inności – nie będziesz miał bogów cudzych przede mną, będziesz pełen lęku i żałości, będziesz pełzał, błagał, będziesz niczym. To uczyniło z ludzi istoty okrutne i nieszczęśliwe, które niszczą to czego nie rozumieją, które dostając gotową mapę przestały odkrywać samemu naturę rzeczywistości, badać własną świadomość, szukać przyczyn, współzależności ostatecznym wynikiem tego wszystkiego był kompletny brak rozwoju. Paraliżująca stagnacja i ulokowanie wszystkiego na materialno – fizycznym planie. Brak przestrzeni, a tym samym brak otwartości.

Umysłowe więzienie.
Wyrok.

To na poziomie podświadomym stworzyło demoniczną strukturę bytów, które żywią się cierpieniem wynikającym z Ignorancji. Stan wiecznej udręki – zaimplementowanego grzechu i brudu z którego stworzono globalny i monolityczny system warunkowania świadomości – tworzenia dla tych demonów całego systemu pokarmowego – Gastropolis, a głównym składnikiem tego pokarmu jest Ignorancja. Jedynym prawdziwym celem tej doktryny dominacji jest utrzymywanie niewiedzy, dlatego wszystko co miało potencjał rozwoju było prześladowane i tępione, było torturowane i mordowane. Całe dziedzictwo ludzkości – wielorakość ścieżek, poglądów – wszystko to musiało zejść do podziemia. Ukrywać się by przetrwać. Tak powstała współczesna monokultura oparta na doktrynie dominacji i przemocy na której fundamentach powstało to w czym dzisiaj przyszło nam żyć. Cybernetyczno – technokratyczny świat kontroli zdominowany przez lewą półkulę Mózgogłowia i coraz bardziej jednolita apatyczna masa ludzka, którą można sterować przez medialny Kabel – Babel – jak bydłem przez elektryczne pastuchy. Pastwisko ma postać nieskończonej jałowej rozrywki – modyfikowanej papki dla niemowlaków – ponieważ taki jest poziom kolektywnej psyche. Szukanie uciechy i zabawy – robienie dosłownie wszystkiego byle tylko nie ujrzeć całego tego bezsensu, w którym to wszystko jest umoczone jak w gównie.

I teraz to zaczyna śmierdzieć. Ukazuje swoje prawdziwe oblicze. Odsłania się z coraz większą bezwstydnością. Pornograficzna natura nieludzkiego stosunku do życia, do istnienia, do drugiej istoty czującej. Pozbawiony empatii i wrażliwości akt poniżenia i dewastacji wynikający z braku szacunku do samego siebie. Tak się kończy Doktryna Pierworodnego Grzechu. Gwałceniem naszej czystej dziecięcej natury, tego co naprawdę jest święte i pełne ufności. Ostateczną pogardą wobec Cudu Życia. Jednak to wszystko teraz wychodzi na jaw, cały ten skorumpowany i patologiczny układ wzajemnej korzyści opartej na gwałcie. Nie zdołamy przed tym uciec, nie będzie już miejsca gdzie możemy się ukryć przed prawdą. To jest czas konfrontacji kiedy Lustro ukazuje świat taki jakim jest. Ukazuje nam naszą prawdziwą twarz.

Oparta na Ignorancji populacja gloryfikuje Ignorancję i Głupotę – wzmacniając sygnał – wzorzec i masowo go powielając na niezliczone zmyślne sposoby. Jest wyrafinowana. Znakiem rozpoznawczym jest łatwość, wygoda, dostępność, masowość. Coraz łatwiejsze bezwysiłkowe życie oparte na emitowaniu wzorca głupoty jest w takiej „kulturze” najbardziej dochodowe, najlepiej się sprzedaje to co nie ma wartości. Prawdziwa wartość nigdy nie jest na sprzedaż. Pogrążony w tamasowych przyjemnościach, których ostatecznym celem jest pogrążyć cię jeszcze bardziej w demonicznym wymiarze cierpienia, jesteś podziwiany, jesteś popularny, jesteś naśladowany, ponieważ właśnie o to chodzi kiedy cykl ciemności dobiega końca. Musisz stworzyć inkarnacyjny potencjał przetrwania w postaci zdominowanych przez ciemność istot. To jest bardzo proste. Tam gdzie jest najwięcej materialnego dobra jest najwięcej przywiązania i cierpienia. Musisz zrozumieć, że to „szczęście” posiadania i dobrobytu jest tak naprawdę bezgranicznym cierpieniem rozstania i rozpadu i jest wprost proporcjonalne do rozmiaru przywiązania jakie żywisz stając się niewolnikiem tej łatwości, wygody i dostępności, wtedy przychodzi zrozumienie, że prawdziwa wartość była zupełnie w czym innym. W tym co wymaga wysiłku, myślenia, refleksji, co wymaga wyrzeczenia i dyscypliny – ponieważ to jest przeciwieństwem lenistwa. Dlatego nie ciesz się z łatwego i przyjemnego życia, kiedy tego nie rozumiesz.

Prepers szczególnie był wdzięczny za wszelkie trudy, za cierpienie, za problemy, za wszystkie kłody pod nogami, belki w oku, za każdego kto był przeciw niemu, bowiem to właśnie jest było tym, co pozwoliło mu wzrastać i rozwijać moc swojego Ducha, budziło jego Dobre Serce i Moc. Teraz rozumie, że wszystko jest odzwierciedleniem tego czym w danej chwili, w aktualnym Układzie Warunku – Jesteś. Zrozumiał, że Mistrz jest po prostu Rzeczywistością w której jesteś bezgranicznie zanurzony, która jest manifestacją twojego niewyczerpanego i nieskończonego potencjału. Jest informacją i układem danych, które kiedy potrafisz je dekodować stają się Nauką – Dharmą.

Jednak żeby to zobaczyć i zrozumieć musisz się przebić przez gęste. Gęste jest wyprodukowaną i narzuconą wizją tzw. „rzeczywistości” – uwarunkowaniem, wspólną matrycą hodowlaną w jakiej zostałeś wyprodukowany i w której spędziłeś całe swoje kwadratowe życie oparte na naśladownictwie, rywalizacji i przekonaniu, że to jest „prawdziwy świat”. Tak naprawdę nic „co istnieje” nie jest ostatecznie prawdziwe, bowiem jest to tylko chwilowy Układ Warunków i Okoliczności, które wciąż i bez ustanku podlegają zmianie. Zmiana jest jedyną stałą, wzorem i prawidłowością w tak zwanym ostatecznym rozrachunku na znikającym paragonie z hipermarketu umysłu. Jego podstawą jest lgnięcie, pożądanie. Absurdalnie neurotyczna tendencja do ciągłej gry w przyciąganie i odpychanie.

Tak zaczyna się ten nieskończony w czasie i przestrzeni podświadomy mechanizm manipulacji oparty na zdolnościach intelektualnych umysłu i poczuciu „ja myślę” – to są moje myśli i koncepcje, którymi opowiadam sobie świat. Wierzę w to co myślę, wierzę, że to stanowi prawdziwy opis tego co się wydarza. Jednak w istocie jest to selektywny mechanizm przetrwania, który wydarza się poza twoją świadomością, ty dostajesz jedynie złudzenie kontroli percepcji. Selekcja obrazu, odczucia, wrażenia, dźwięku, smaku odbywa się w dużej mierze poza twoim udziałem, gdyż w przeciwnym razie po prostu byś oszalał z nadmiaru wrażeń.

I ten właśnie mechanizm jest tym co można zaprogramować i kontrolować poprzez strukturę słów – pojęć. Dlatego na początku zawsze jest słowo – pojęcie, bowiem tak koduje się określoną matrycę tworzy siatkę percepcji rzuconą na to co w swojej esencji jest bezgraniczne i nieskończone. Tego co pierwotne nie stworzył żaden wymyślony bóg, to istnieje poza czasem i przestrzenią. Poza Wtórnym Warunkiem powstającym z ruchu energii. To jest puste i pełne nieskończonej energii czystej przejrzystości i jest poza jakimkolwiek ograniczeniem i kontrolą.

Jeżeli tworzysz „stwórcę” tworzysz pierwszy i fundamentalny podział na źródło i manifestację, tworzysz to co nazywasz prawdziwe i fałszywe, to tu i to tam, tworzysz abstrakcję „tego do czego chcesz wrócić”, tego co chcesz przekroczyć, naprawić, wyleczyć, oczyścić, ulepszyć, tworzysz „ja teraz” i „ja potem” tworzysz czas i przestrzeń. Porównujesz wyniki z „przed” i „po” – jesteś smutny, albo zadowolony jednak przede wszystkim masz poczucie celu, dążenia, kierunku i tworzysz „byty” na lini czasu, które porównujesz ze sobą. Jednak kim jest ten, który to robi? Czy jest tym samym czy czymś innym? Czy to stare ja jest częścią nowego ja? Które jest bardziej prawdziwe? Jednak co to jest? Jak wygląda? Gdzie mieszka? W ciele, w energii czy w umyśle? Mieszka wewnątrz czy na zewnątrz jednak prawdziwe pytanie jest wewnątrz, na zewnątrz – CZEGO?

To pierwotne odczucie jest początkiem całej gry.
To klucz.

I nikt z tych, którzy mają iluzję kontroli nad twoim życiem nie ma tego klucza. Jedynym, który go ma jesteś zawsze tylko ty. Jednak musisz go zobaczyć, musisz zrozumieć jego potencjał, bowiem jeżeli to zrobisz zrozumiesz, że nikt nie miał, nie ma i nie będzie miał nad tobą władzy. To wszystko zmienia w sposób fundamentalnie radykalny. Okazuje się, że to co jest w tej grze, co płaci podatki i się boi o swoją przyszłość, co wciąż jest stymulowane i zarządzane jest tylko iluzją, jest tylko poczuciem i utożsamieniem z czymś co nie ma realnej podstawy. To nie istnieje. Jeżeli nie wierzysz to spróbuj to znaleźć i pokaż mi to! To jest jedynie umysłowym konstruktem, czymś co z chwili na chwilę się odradza w loopie w bezgranicznej przestrzeni – świadomości. Jest nawykiem lgnięcia do podstawowego odczucia separacji – oddzielenia. To jest korzeń cierpienia i wytworzył go nasz własny umysł. Bowiem nie istnieje nic co jest oddzielone od naszej świadomości nie istnieje nic co jest „na zewnątrz”.

Świat nie istnieje na zewnątrz naszej świadomości. Świat jest projekcją świadomości – jej grą z samą sobą. Nie możesz się z tego wylogować. Możesz zamiast tego być Mistrzem tej Gry, bowiem nie ma niczego co trzeba zmieniać, poprawiać, ulepszać czy modyfikować. I to jest nazwane Prawdziwym Tańcem. Już nie musisz zatrzymywać taśmy przez medytację i wyciszenie, po prostu jesteś we wszystkim w sposób absolutnie kompletny, nie ma ciebie sprzed i po. I to się dzieje samo, pozbawione najmniejszego wysiłku z twojej strony, ponieważ nie istnieje najmniejsza nawet potrzeba by być czymś innym niż jesteś, czymś lepszym i bardziej oświeconym, ponieważ wiesz, że to właśnie ta potrzeba jest pierwotnym złudzeniem, jest tym co stworzyło problem.

Przestajesz projektować fantom z teraz na potem, przestajesz się poruszać na kole, przestajesz inkarnować z jednej chwili na drugą chwilę, ponieważ nie musisz już niczego potwierdzać. To jest tak jakbyś jednocześnie był i ciebie nie było i wtedy grasz w grę jak chcesz, ponieważ przestajesz być postacią, charakterem, czymś określonym. Jesteś Absolutną Wolnością, która szanuje wolność innych istot. Szanuje przestrzeń, która jest po prostu dobra i współczująca. Sama w sobie jest nieskończonym bogactwem – to jest podstawowa pierwotna szczodrość.

Prepers opuścił swój nawykowy kokon, który stworzył w zasadzie jak wszyscy, aby się chronić, ponieważ spotkało go w życiu wiele cierpienia. To cierpienie było, jak to powiedział pewien pisarz – Piekłem Innego. Piekłem ludzkich toksycznych relacji i on sam wcale nie był inny, był do szpiku przesiąknięty tym od czego w tak desperacki sposób próbował się odciąć. Uciekał w samotność, w dobrowolną izolację, która przez lata była jego ostatecznym schronieniem, czymś co naprawdę mu pomagało. Tworzył swój hermetyczny świat – swój jedyny w swoim rodzaju kokon ideałów, wyobrażeń, inspiracji i pociechy. Czuł, że świat w jakiś sposób go odrzucił, spisał na straty. Jednak coś w nim wrzeszczało.

To był ból.
Prawda tego świata.

Był wszechobecny na tej ulicy w tych ciałach, w tych relacjach opartych na braku zrozumienia, był literami tych słów, które ludzie do siebie mówili w nadziei, że w końcu ktoś ich zrozumie, ktoś rozpozna kim naprawdę są i że tak naprawdę uczuciem, które ich więzi w cierpieniu, jest strach i brak miłości do siebie. Swoją wolność od strachu Prepers odnalazł w jego spotęgowaniu, doprowadzeniu do ekstremum.

Rodzisz się w tej grze, w tym układzie, w tej psychotycznej psychodramie. Wypluwa cię na ten świat – Ignorancja. Mechanizm Niewiedzy. Sztuczna Meta Inteligencja. Biologiczny Algorytm – pozbawiona współczucia i troski okrutna selekcja naturalna, piramida władzy samców i samic alfa. Determinuje cię energetyczna kasta do jakiej przynależysz – strumień doświadczeń i potencjałów które powieliła biologiczno genetyczna kserokopiarka. Nowy komputer na starych programach, ponieważ już coś jest w tobie, nie jesteś „czystą kartą”. Masz tendencje, upodobania, temperament – już jakiś jesteś. Skąd się to bierze? Czymś jednak już jesteś. Prepers nazywał to zapisem „czarnej skrzynki”. Subtelna świadomość magazynująca, ukryty sterownik pulpitu. Przedurodzeniowy zapis programu podstawowego – „dusza”. Złe dzieci dobrych warunków i dobre dzieci złych warunków. Wszechobecny relatywizm – choroba zakaźna umysłu.

W naukach mówią, że jesteś umysłem – świadomością, która po ostatniej śmierci i opuszczeniu ciała – pojazdu ze swojej karmicznej skrzynki tworzy nieskończoną ilość wizji – filmów, które choć wydają się „istnieć” na zewnątrz są w istocie projekcją wewnętrzną. Ty jesteś scenografią, aktorami, fabułą, reżyserem i scenarzystą. Jesteś jedynym bogiem swojego „raju” i „piekła”. Sam siebie sądzisz – wznosisz i potępiasz, ponieważ to jest najsilniejszy i najbardziej obecny aspekt umysłu, który wzmacniasz całe życie.

Ten głos.
Sędzia.
„Ja” – bóg uzurpator.
Demiurg świata Ignorancji.

Słyszymy to co jest najbardziej hałaśliwe. Ten nieskończony i nieustający bełkot, który nigdy nie daje nam spokoju i jest terrorem przymusu reakcji. Musisz mieć opinię, zdanie, musisz zająć stanowisko w administracji Mózgogłowia. Jakie masz zdanie na ten temat? A na tamten? Co sądzisz o tym? A o tamtym?

Bez końca.
W koło.

I teraz…Niemożliwym jest dialog i porozumienie w czymś takim, kiedy w zasadzie każdy ma inną wizję „rzeczywistości” i uważa jednocześnie, że to „jego” wizja jest najbardziej prawdziwa. Ten brak zrozumienia podstawowego mentalnego budulca na którym tworzymy wszystkie te fantomy jest pierwotną przyczyną nieustających konfliktów, które wraz z coraz większym pomieszaniem i zagubieniem, po prostu eskalują tworząc swoje ekstrema. To jest nazwane polem świadomości Bogini Kali.

Kiedy system kolektywnej świadomości – ignorancji jest totalnie przeładowany nadmiarem emocji, projekcji i wyobrażeń, które stają się coraz bardziej materialne i demoniczne i zaczynają niszczyć swoich twórców. Żywcem obdzierać ich ze skóry złudzeń. Nie istnieje absolutne zło z którym wciąż walczy absolutne dobro, bowiem jedno nie istnieje bez drugiego. Istnieje Dialektyka Pola. Punkt zakotwiczenia w Złudzeniu. To ma naturę snu w którym śpiący nie ma świadomości, że śpi – on wierzy, że jego sen jest rzeczywisty i prawdziwy, on w nim szuka dobra i zwalcza zło – nie pojmując, że cały jego wysiłek jest pozbawiony najmniejszego znaczenia i realności. On śni.

Doprawdy mało jest tych, którzy się obudzili z tego snu.

Ten świat na zewnątrz jest tylko odzwierciedleniem, ukazuje nam nas w mechanice przyczyny i skutku, jest też rezultatem tego czym jesteśmy w układzie określonego warunku czasu i przestrzeni. Zmiany klimatu to zmiana konfiguracji tak zwanych okoliczności życia, które wynikają z naszych słów, myśli i działań a to wszystko rodzi się z braku świadomości o konsekwencjach, lub głupoty. Ta głupota stała się głównym towarem, który ten świat sprzedaje i kupuje. Ta głupota jest produktem nudy i inercji, która charakteryzuje ten przejedzony nadmiarem bodźców i wrażeń umysł człowieka – maszyny. Nuda jest cechą charakterystyczną głupoty, która jeżeli się przyjrzymy jest już we wszystkim, jest głównym składnikiem serwowanych dań tak zwanej kultury i rozrywki, których główną funkcją jest otumanianie – czyli zaciemnianie świadomości. Upadek. Przemoc, pornografia, wszelkiego typu wynaturzenie – ukazywanie człowieka w jego skrajnie negatywnej tamasowej formie jako bezwolnego niewolnika swoich najbardziej tępych prymitywnych popędów.

To jest konsekwencja programowania poprzez poczucie winy, które Czarni Magowie zakodowali przez swoje obrządki i ceremonie programując te czyste i ufne dziecięce umysły lękiem i samopotępieniem. Neurotyczny i paraliżujący strach przed karą i niemożliwe do spełnienia w tym uwarunkowaniu moralne nakazy i wzorce. Świat brudu i zepsucia, świat upadku i wygnania. Świat okrutnego boga, który prześladuje i morduje swoje własne stworzenie przez całą wymyśloną wieczność. Pomimo „nowoczesności” to jest moduł sterujący, pierwotny i głęboko zakorzeniony Wdruk, który skonfigurował ten podstawowy schizm w ludzkiej naturze. Wykorzeniając wszystko co przeczyło temu w postaci pełnych witalności, wdzięczności, radości i współczucia systemów wiedzy i praktyk opartych na zrozumieniu, że w istocie żyjemy w Bogu, który jest samym Życiem i Bogactwem wszystkiego co istnieje. Jest Mądrością i Miłością. Jest Dobrem, które nigdy nikogo nie sądzi, bowiem rozumie, że Istnienie wzrasta poprzez Naukę, która wynika z doświadczania i praktyki życia.

Kiedy tworzysz w człowieku poczucie niemożliwości on wcześniej czy później upada w mrok swojego negatywizmu, zaczyna być wrogiem samego siebie. Czując się nicością przemienia świat w nicość. Upodabnia świat do samego siebie – morduje życie i niszczy zasługę ponieważ czuje, że czego by nie próbował i jak się nie starał to zawsze jest za mało, jego urojony bóg zawsze nim gardzi, zakrwawiony spogląda przez umęczone ciało z murów ludzkich świątyń wiecznej pokuty. To jest religia śmierci i unicestwienia. Pogarda wobec cudu życia.

To jest korzeń.