TECHNOFETYSZYZM

Skąd ten optymizm? Jednym z wątków przewijających się w dyskusjach o tym, jak nowoczesne media odmieniły świat na lepsze, był – wtedy jeszcze świeży – przykład udanej rewolucji w Egipcie. „Powstanie twitterowe”, „facebookowa rewolucja” – okazało się niespodziewanie, że narzędzia do przesyłania zdjęć kotków i dawania lajków znajomym z liceum pozwalają dokonać zmiany politycznej. Zadziałał technofetyszyzm, ten sam, który napędza legendę Doliny Krzemowej, nieustającej w poszukiwaniach aplikacji, która zbawi świat (i przy okazji da zarobić akcjonariuszom). Tymczasem świat zmieniają ludzie, od zawsze wykorzystujący do tego celu narzędzia, które akurat mają pod ręką.
W cyberoptymistycznym zaślepieniu nie zauważyliśmy jednej rzeczy – skoro my wiemy, że można zrobić rewolucję za pomocą Twittera, wiedzą też o tym rządy, reżymy i tyrani. Kolejne lata miały pokazać, kto wyciągnął wnioski z arabskiej wiosny
.

Michał R. Wiśniewski. „Zabójcze aplikacje”.